Uważaj na swoje nawyki…

Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.
Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.
Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.
Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
Uważaj na swój charakter, on staje się Twoim losem.

Frank Outlaw

Jednym z najbardziej destrukcyjnych nawyków jest kupowanie na zasadzie: „bo wkrótce mam dostać przelew”, to kupię już dziś, bo coś jest mi niezbędne, bo akurat teraz jest promocja, a potem będzie to dużo droższe.

Z przelewu i umowy ktoś się wycofał, a ty zostajesz sfrustrowana z długiem do spłacenia.

Albo kupujesz coś „bardzo potrzebnego” w firmie na kredyt, bo masz świetną passę, mnóstwo klientów,
z łatwością płacisz raty. Jest to inwestycja, a nie konsumpcja. Cieszy cię wysoki poziom twoich usług.
Do czasu… Nie da się przecież pracować 48 godzin na dobę, trzeba zlecenia „okroić”, a wraz z tym przychody…
I przy wszystkich swoich niezbędnych „inwestycjach” znowu nabawiasz się frustracji.

Twoja radość życia drastycznie spada. Na dodatek, przestajesz działać metodycznie, a zaczynasz łapać okazje. Co nie służy rozwojowi twojej firmy.

I tu pojawia się kolejny zły nawyk: zadręczanie się „Po co ja to kupiłam?!!!”. Zadręczasz się przeszłością,
po raz kolejny przeżywasz za i przeciw, wizualizujesz tę porażkę, zamiast szukać rozwiązań, uczyć się
na błędach.

Przyznam, że znana mi jest opisana rzeczywistość.
Nawet ostrzeżenia dorosłego syna mi na pewnym etapie nie pomogły. Musiałam nawarzone piwo wypić.

Potem moja sytuacja finansowa znacznie się poprawiła. Jednak mam ustawiony termostat na życie
w pewnym minimum: jak duże bym nie miała dochody, zawsze znajdzie się coś dodatkowego
do sfinansowania, tak że pod koniec miesiąca ustawicznie martwię się tym, czy pojawią się kolejni klienci…

Dlatego pilnie potrzebuję swój finansowy mindset naprawić. I tu liczę właśnie na wiedzę i ćwiczenia od Piotra Łabuza w ramach Akademii Psychologii Sukcesu.

A jak jest u ciebie z nawykiem kupowania?
Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Komentarze: 8

Masz coś do powiedzenia:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Też bardzo sobie cenię wiedzę i szkolenia Piotra! Ja mam z kolei ustawiony mindset całkiem na odwrót niż Ty ;) Zawsze znajdzie się dla mnie okazja do odłożenia odrobiny gotówki, a już na pewno nie do wydawania większej ilości niż posiadam. O nie! Dla mnie to jak finansowe samobójstwo ;) Ogólnie uwielbiam zakupy jak każda kobieta :D, ale jak już się wybiorę to często wracam z niczym, bo albo mi się nic nie podobało (mój mózg mi pewnie podpowiedział nie kupuj tego to jest brzydkie ;)) albo z jedną czy dwoma rzeczami.

To nie chodzi Ula o zakupy konsumpcyjne.
Ubierałam się (i ubieram) na ciuchach, kupuję w sklepie tylko buty, torebki, bieliznę i kosmetyki, meble miałam na „MM”-kę, czyli kredyt młodych małżeństw z 1982 roku.
Fakt, kosmiczne pieniądze wydawałam na książki : )

Tylko że ja zawsze miałam problem z inwestowaniem w firmie, bo potrzebowałam wysokiej klasy sprzętu i najnowszych wersji licencjonowanego oprogramowania, by zachować moje wewnętrzne standardy jakości.

Pierwszy skaner w mieście, Adobe, Corel, drukarka zawsze szybko nowa, gdy wchodziły z lepszymi parametrami.
Niestety, nie sprzedawałam poprzedniej drukarki, lecz mąż (obecnie były :) zabierał ją do szkoły dla uczniów.

Ale odbywało się to na granicy „wypłacalności”, w sensie: klient musi się pojawiać.
I jeśli potem pojawiał się kolejny, już naprawdę niezbędny wydatek, często pracowałam poniżej stawek, bo potrzebowałam szybkiej kasy.

Albo np. weszłam jako dystrybutor w nowy projekt, ale pomylił mi się rząd wielkości. Wielkie pudło papieru przyszło za 7 000… zł, a ja myślałam, że kupuję za 700 : )

I to mam zamiar uzdrowić. Jestem nieodporna na „okazje” : )

:) Witam, ja mam problem w drugą stronę. Nic nie kupuję. Wszystko oglądam po sto razy, do tego stopnia, że nawet po zakupy spożywcze zaczął chodzić mój mąż – skąd to się wzięło? nie wiem…Jedynie co kupuję to książki.

Ma to źródło w twoim dzieciństwie, bo do 5-6 roku życia kształtują się nasze nawyki finansowe, czyli tzw. mindset finansowy. Przesiąkamy tym, co mówią rodzice, osoby bliskie, osoby odwiedzające wasz dom.
Potem pojawiały się różne inne wydarzenia, które kształtowały twoje nawyki.

Brałam udział w webinarze Piotra Łabuza na ten temat. Podał świetne ćwiczenia. Wykonywałam je pilnie. Teraz czekam na webinar, na którym Piotr zdradzi tajemnicę, jak interpretować wyniki : )

Można uznać, że twój nawyk nie wydawania jest dobry. Ale jest też mocno ograniczający. Może być podświadomym zdaniem: pieniądze są złe, lepiej ich nie dotykać.

To zaś może się przekładać na to, że może np. nie potrafisz ustalać stawek wynagrodzenia za swoje usługi, produkty; a jeśli pracujesz gdzieś, nie potrafisz żądać podwyżki?

To takie pomysły. Niczego tobie nie narzucam. Dla samego pobudzenia do myślenia o tym temacie, zrobię następny wpis z tymi pytaniami.

Możesz też zapisać się do gratisowej Akademii Psychologii Sukcesu i korzystać z webinarów i nagrań webinarów.

Nigdy nie brałam pożyczki konsumpcyjnej. Mamy z mężem tylko kredyt hipoteczny, bo nie było innego wyjścia. Jeśli potrzebuję coś kupić to wcześniej odkładam sobie na to pieniądze. Sporadycznie zdarza mi się, że coś sobie kupię od tak, bo była okazja. Ja również polecam szkolenia Piotra, naprawdę warto :) Pozdrawiam

Ja zawsze trzymam się powiedzenia: Nie dziel skóry na niedźwiedziu”. Jeżeli ten przelew dopiero ma przyjść, to dla mnie jeszcze go nie ma i nie wydam kasy na zapas, bo za chwilę będzie. Jak się zdarzy, że nie będzie, to co?

Ja nie mam problemu z kupowaniem, tzn. kupuję jeśli mam taką potrzebę. Zawsze zastanawiam się jednak, czy to co zamierzam kupić będzie mi faktycznie potrzebne, czy to tylko fanaberia. Nie mam kredytu, nie potrzebuję i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał go brać.

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin