Uroki i trudy twórczego życia

Małgorzaty Malickiej Uroki i trudy twórczego życia z serii Orientacje. To była seria dla młodzieży w 1982 roku z wydawnictwa Nasza Księgarnia. Byłam tym zainteresowana wtedy jako nie taka znów jeszcze „wyrosła” młodzież, miałam 24 lata, a poza tym, gromadziłam wszystko, co mogło mi się przydać do pracy z młodzieżą na godzinach wychowawczych.

Po prostu, żeby żyć zdrowo i normalnie, w pełni po ludzku, musimy dokonywać nieustannego wysiłku, musimy wciąż na nowo przebijać nasze dotychczasowe horyzonty, przywłaszczając sobie coraz to nowe połacie świata, zmieniając i naprawiając ten nasz świat czy chociażby patrząc nań coraz to nowym spojrzeniem. […]

Wydaje się całkiem zrozumiałe, że wysoka ocena samego siebie zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Powoduje przecież, że mocniej chcemy coś osiągnąć i że zmniejsza się nasz niepokój wobec nieznanego. Wszelka decyzja o podjęciu twórczego działania musi więc chyba wynikać z dobrze ukształtowanej wiary we własne możliwości i umiejętności, a jeszcze wcześniej z najogólniej pozytywnego stosunku do samego siebie. Stosunek przeciwstawny będzie bowiem już na samym wstępie paraliżować wszelkie nasze poczynania, nie pozwalając na podjęcie jakichkolwiek trudniejszych zamierzeń i co za tym idzie, nie dopuszczając do rzeczywistego zmierzenia się ze światem. Będziemy woleli raczej unikać wszelkich sytuacji, w których byłaby konieczna taka konfrontacja, bo wzbudzą one lęk przed porażką. Pozostaniemy więc bierni, poruszając się jedynie po znanych sobie dobrze rejonach życia. Nie będziemy skłonni podejmować ryzyka, jakie nieuchronnie wiąże się z wkroczeniem na „ziemię nieznaną”, ryzyka, jakie zawsze towarzyszy sytuacji problemu, konfliktu czy rozbieżności.[…]

Podobno Zygmunt Waliszewski po amputacji obu nóg lubił sam siebie żartobliwie określać – „pół mężczyzny”, ale równocześnie nie znosił traktowania go jako chorego, a już tym bardziej – jako kaleki. Miał świadomość, że jest człowiekiem pełnowartościowym, a utratę nóg uważał za całkiem prywatną sprawę. Bo przecież istotnie – jako artysta był pełnowartościowy.[…]

W twórczości ważna jest nie tylko wiara we własne siły, ale i pewna stabilność sądu o sobie samym, niezależna od wydarzeń zewnętrznych i opinii otoczenia. Taką oceną samego siebie odznaczać się miał Albert Einstein: …nie znał ani wewnętrznych lęków, ani koszmarów, które trapią ludzi nieśmiałych. Nie znał oscylowania między zwątpieniem o sobie a nieusprawiedliwionym zadowoleniem z siebie. Nie czuł się raz zepchnięty w cień, to znów wysunięty na czoło. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, jakie robi wrażenie na otoczeniu. Świat zewnętrzny nie przybierał w jego oczach zmiennych albo wyolbrzymionych proporcji. Ludzie i wydarzenia nie malały, żeby go wywyższyć, i nie sprzysięgały się, żeby go umniejszyć. Einstein widział świat w tych samych raz na zawsze ustalonych proporcjach.[…]

Być może zaufanie do swoich możliwości sprzyja twórczemu spojrzeniu na świat przede wszystkim dlatego, że pozwala na niezależną, własną miarę rzeczy. Twórca zaczyna sam oceniać wartość swych dzieł, nie sugerując się nagrodami ani uznaniem otoczenia.[…]

Masz coś do powiedzenia:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin

Copyright © 2020. Powered by WordPress & Romangie Theme.

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin