Grupa Wsparcia, czyli Master Mind

Nawet jeśli wszystko układa się zgodnie z Twoimi planami, zdarzyć się może gorszy nastrój, chwilowy brak zaufania do siebie czy niechęć do aktywności. Na pewno też od czasu do czasu staniesz przed jakimś problemem, którego nie potrafisz rozwiązać.

Jeśli nie zadbasz w porę o właściwe otoczenie, może ci być trudno radzić sobie ze wszystkim samodzielnie.
A spodziewać się można, że twoje efekty będą gorsze niż gdybyś o to otoczenie zadbała.

Przydaje się tzw. Grupa Wsparcia. Są to osoby, do których masz zaufanie, myślące w podobny sposób, jak ty.

Ideę Grupy Wsparcia poznałam parę lat temu w Klubie Przedsiębiorcy Wandy Loskot, pod nazwą Master Mind, czyli Własne Grono Mentorskie.

Idea Master Mind ma swe źródło w sposobie rozwiązywaniu problemów za pomocą trustu mózgów.

W swojej najsłynniejszej książce Myśl… i bogać się! jako jedno z praw sukcesu Napoleon Hill wymienił posiadanie trustu mózgów.
Trust mózgów to grupa doradców, osób z którymi możesz porozmawiać na trapiące problemy. „Trust mózgów” można określić jako „koordynację wiedzy i wysiłków, w atmosferze harmonijnego współdziałania dwóch lub więcej osób w zamiarze osiągnięcia konkretnego celu”.
Z kolei Napoleon Hill ideę tej współpracy zaczerpnął od Andrew Carnegie.

Wg Wandy najlepiej ideę Master Mind określają słowa króla Salomona:

Niczym żelazo ostrzy żelazo, tak jeden umysł ostrzy drugi umysł /król Salomon/

Bo podstawowym powodem, dla którego warto stać się członkiem takiego zespołu jest po prostu to,
że człowiek staje się mądrzejszy :-)
Drugim jest zwiększenie odporności na trudności, gdy ma się za towarzystwo inne osoby, które pomogą wyjść z dołka.
A trzecim – zwiększenie motywacji.

Na temat sposobu organizacji takiej grupy Master Mind napisałam kiedyś artykuł do Millionaire Magazine. Niestety, magazyn Kamila Cebulskiego nie jest już dostępny on-line i nie mogę umieścić po prostu linku
do niego. Jeśli jesteś zainteresowana organizacją takiej grupy, napisz do mnie na maila
madgraf@madgraf.eu.

Podziel się, proszę, refleksjami w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

A jak tam twoje poszukiwania biznesowe?

Niekoniecznie, „jedynym słusznym” rozwiązaniem jest prowadzenie własnej firmy.

Choć to najlepszy układ, bo nie masz nad sobą kierownika, dyrektora i sama jesteś odpowiedzialna za siebie i swoje rezultaty.

I nikt ci np. nie zabrania pojechać na ważne szkolenie.

Jak ja np. miałam w swojej pierwszej pracy jako nauczyciel, gdy mi pani wicedyrektor zabroniła pojechać
na kurs, no „bo z jaką szkodą dla uczniów się to odbędzie”. To, że mnie nie będzie w szkole przez 1 tydzień, czyli przepadnie każdej klasie 1 lekcja… Szczególnie, że było to na początku września, gdy szkoła dopiero się „rozkręca”. A ja pytam: „a z jaką szkodą dla uczniów się to odbędzie, jak ja nie pojadę”, i się nie nauczę czegoś nowego i przydatnego uczniom. Taką to „światłą” miałam panią wicedyrektor w szkole…
Co prawda na ten kurs jednak pojechałam, bo wywarłam „presję” na dyrektora naczelnego, czyli kolegę
w moim wieku, który tym dyrektorem niedawno został i zażartowałam, że nie wyjdę z jego gabinetu, dopóki mi nie pozwoli, choć uprzedzam lojalnie, że już z panią wicedyrektor rozmawiałam i ona mi zabroniła :-)

Bo moją pierwszą pracą po ukończeniu studiów była właśnie praca nauczyciela od września 1982 roku. Przynosiła mi wiele stresów.
Choć jest to też okres wielu wspaniałych możliwości związanych z propagowaniem przeze mnie zastosowania komputerów w dydaktyce nauczania różnych przedmiotów. A nawet miałam okazję zapisać się na kartach historii komputeryzacji dydaktyki Lubelszczyzny w latach 90. jako prekursor tej idei.

Firmę zaś założyłam we wrześniu 1994 roku, przebywając na urlopie wychowawczym. Była to początkowo działalność w zakresie usług poligraficznych, po paru latach włączyłam w to działalność wydawniczą. Całkowity jednak brak wiedzy marketingowej i popełnianie licznych błędów spowodowały, że firma sobie „sama” działała, działała …aż do jej „zapaści” w 2007 roku, gdy klienci przestali się pojawiać.

A wrzesień 2007 był przełomowy w całym moim życiu.

Ma rację Kamil Cebulski w swojej książce Myśleć Jak Milionerzy, str. 146:

Jedna z najlepszych rad, jaką mogę dać, nie brzmi, rób wszystko dokładnie tak samo jak ja. Rada ta jest opisana w Efekcie Motyla:
Zacznij działać. Tak. Zacznij działać, bo działając, zwiększasz prawdopodobieństwo nieprawdopodobnych rzeczy.

Bo tego ważnego września 2007 roku, w jakąś niedzielę, całkowicie załamana brakiem klientów jednak się zmobilizowałam i pojechałam na moje pierwsze osobiste spotkanie z Kamilem Cebulskim,
czyli I konferencję Myśleć Jak Milionerzy do Lublina.
I na parę lat nasze drogi zawodowe się „zeszły”, bo Kamil po rozmowie ze mną na konferencji uznał, że dobrze przygotuję jego książkę Myśleć Jak Milionerzy do druku. I mi to zaproponował w mailu po konferencji. A potem realizowaliśmy wspólnie inne jego projekty. Jak Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości , czyli spotkania Kamila i zaproszonych gości z młodzieżą szkół powiatu kraśnickiego, czy przygotowywanie wydań magazynu Millionaire Magazine, od numeru 3 do 10, a od 11-tki Kamil nadał mu inny kierunek.

A także 18 IX 2007 roku zapisałam się do Klubu Przedsiębiorcy Wandy Loskot i zaczęłam się uczyć marketingu i badać różne możliwości. Miałam wiele pasji i wiele talentów do wykorzystania. No i wiele umiejętności. No i kilka obszarów, w których zyskałam miano eksperta. Myślę, że już w tych poszukiwaniach „wyszłam na prostą” i wiem, czego chcę.

Najważniejsza jest praca oparta na pasji. Wtedy praca nie jest pracą, jest jakby hobby, czymś, co się wykonuje z przyjemnością i co przynosi stałą radość i człowiek nie może się doczekać, by się temu znowu oddawać.

Ale jeśli zdecydujesz się na własną działalność, to musisz wiedzieć, że znalezienie własnej recepty na biznes nie jest proste.

To droga trudna i raczej długa, zanim się znajdzie zajęcie zgodne ze swoją pasją,
a jednocześnie przynoszące zadowalające dochody.

Jeden z trenerów ostatnio ujawnił swoje zarobki miesięczne, w których pokazał, że na sprzedaży 68 ebooków zarobił ok. 88 zł, na zorganizowaniu wartościowego webinarium ok. 530 zł, a na sprzedaży przez PP szkolenia marketingowego ponad 2 tys. zł…

Z czego wynika, że nie ma co liczyć na to, że na 1 ebooku osiągnie się wolność finansową. I że jedno drogie szkolenie marketingowe nauczy nas, jak go sprzedawać, i to wystarczy. A nawet 2 drogie szkolenia.

I wynika też, że najbardziej w cenie są szkolenia marketingowe i na nich się chyba najlepiej zarabia.
Ale trenerów marketingu jest coraz więcej i są to „mocne” nazwiska.

Raczej droga budowania biznesu wiedzie przez Klub Przedsiębiorcy Wandy Loskot, gdzie stale jesteś
pod „monitoringiem”, czyli opieką Wandy: cotygodniowe webcasty na żywo ze slajdami, co tydzień pocztówka dźwiękowa poruszająca jakiś ważny problem, przypomnienia o wpisie na blogu, dyskusje na Forum Klubu. Plus, oczywiście, wiele materiałów do obejrzenia i ściągnięcia oraz PODSTAWA, czyli 8-odcinkowy program Dynamiczny Rozwój Firmy, jak zbudować strategicznie biznes od podstaw.
A to bardzo przystępna inwestycja, ok. 48 dolarów miesięcznie.

Możliwy jest też szybki rozwój przez baaardzo drogie szkolenie guru marketingowego z coachingiem.

A jak tam twoje poszukiwania satysfakcjonującej pracy? Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Cudowna moc wybaczania

Budowanie wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości jest to zdążanie
do zapewnienia sobie spokoju wewnętrznego w różnych obszarach, bo dopiero wtedy nic nie blokuje naszej naturalności, naszego „ja”.

Oczywiście, jeśli wydaje ci się, że ty nie masz wartościowego „ja”, do którego ujawnienia się mogłabyś zdążać, to tylko dlatego, że siebie nie znasz i o tym nie wiesz. A może nawet w to wątpisz. Ale to tylko dlatego wątpisz, że od najmłodszych lat podlegałaś negatywnemu „tresowaniu”, że na nic się nie stać, nic sobą nie reprezentujesz, do niczego się nie nadajesz.

Powoli :-) Dojdziemy do możliwości poznania talentów i siebie, bo nawiązałam bardzo wartościowy kontakt
z psychologiem, który będzie przygotowywał czy wyszukiwał testy do poznawania siebie w różnych aspektach.

Ale dziś chciałam zwrócić twoją uwagę na podstawę wszystkiego, czyli wybaczanie.

I nie w tradycyjnym rozumieniu, kat-ofiara. Czyli: Wybaczam ci, bez względu na to, jak mnie dotknąłeś.

Ale na planie boskim, planie Wszechświata, Wyższej Mocy. Bo to wszystko zdarzyło się po to, żebyś się czegoś nauczyła i wzniosła na „wyższy poziom” rozumienia, miłości do ludzi.

Jeśli nie zrobisz porządku z tym, to znowu spotkasz tych ludzi, których przyciągasz, a którzy cię ranią. Znowu upadniesz… Obyś tylko umiała się podnieść.

A podstawą wszystkiego jest wybaczenie. Każdemu, kto przychodzi ci do głowy, że cię skrzywdził.

Robiłam kilka wpisów na temat Radykalnego Wybaczania, a w jednym z nich udostępniłam gratisowe arkusze Colina Tippinga do samodzielnego wypełniania.
I zachęcam cię do ściągnięcia arkusza, do przyjrzenia się mu, do refleksji.

Najlepiej działa udział w warsztacie Radykalnego Wybaczania, udział w grze Satori, o której magii
pod kierunkiem Sylwuni Kalinowskiej
pisałam i umieściłam film nagrany dzięki zaangażowaniu Grażynki Adamskiej, Czarodziejki z FB i GL :-) Sylwunia to „wybiór” do Warszawy. Ale warto :-)

Warsztaty „w realu” mają wielką moc zmian.

Zapraszam do komentowania, będę ci ogromnie wdzięczna :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Psychologia Pozytywna Martina Seligmana i „morze” kwestionariuszy do wypełnienia

Ostatnio otrzymałam link do strony amerykańskiej z wielką ilością kwestionariuszy, między innymi do badania swoich silnych stron.
Amerykańce dużo dają w sieci gratis. A u nas, nie dość, że jakieś proste kwestionariusze psychologiczne są płatne, to jeszcze z zastrzeżeniem, że dostępne tylko dla osób z wykształceniem psychologicznym.

Strona jest co prawda po angielsku.
Ale, po pierwsze, wiele osób jest z tym językiem zaprzyjaźnionych. A po drugie, wobec Google Tłumacza,
i dla pozostałych nie jest to jakiś szczególny problem, skorzystać ze strony amerykańskiej. Co prawda tłumaczenie jest dość koślawe, ale sens da się zrozumieć :

Zapraszam więc na stronę do rejestracji i wypełniania kwestionariuszy :-)

Podziel się w komentarzu, czy to pomocne.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Problem z komunikacją na blogu

Otrzymałam problem z formularza:

Mój problem polega na tym, że na Twoim blogu nie można komentować i rozmawiać czy słuchać. Szkoda. Myśl fajna, ale samo czytanie to już chyba za mało dla nas (mas). Ahoj

Niestety, taka jest organizacja tego formularza, że nie zapisuje się razem z pytaniem, problemem mail.

I nie mogę dopytać autora zapytania, w czym tkwi ten problem.

…na Twoim blogu nie można komentować…

Bo okienko komentarzy jest. Co prawda z tym kodem antyspamowym do wpisania, ale kod wyświetla się czytelnie.
Czy mam rozumieć, że może ja komentuję komentarze, narzucając swoje zdanie. I blokuję dyskusje?

i rozmawiać czy słuchać

Czy miałabym rozumieć, że przydałyby się także nagrania audio na blogu? To w zakresie słuchania.

Czy może byłoby zapotrzebowanie na webinaria, żeby można było porozmawiać na żywo?

Proszę o pomoc w rozstrzygnięciu dylematów.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Co to znaczy „osoba charyzmatyczna”?

Pomyślałam sobie, że czas zdefiniować, zastanowić się wspólnie, co to znaczy osoba charyzmatyczna.

Wg definicji Encyklopedii PWN termin ten wprowadził socjolog Max Weber:

charyzmat [łac. < gr. chárisma ‘dar miłości’], socjol. termin wprowadzony do socjologii przez M. Webera na oznaczenie szczególnych właściwości przypisywanych jednostce, wzbudzających i egzekwujących jej autorytet u innych; zw. też charyzmą.

Jakie masz oczekiwania czy wyobrażenia w tym zakresie?

Na początek dyskusji wymienię przykładowe cechy:

powab, urok, osobisty magnetyzm, umiejętność wpływania na ludzi, dominacja, pewność siebie, zdecydowanie, umiejętność motywowania innych


Może wspomóż się własnym obrazem siebie, swoimi doświadczeniami? Może wspomóż się obrazem osoby znanej, którą
uważasz
za charyzmatyczną?
Moimi ideałami są Julia Roberts
i Richard Gere.
To szczególne spojrzenie, osoby totalnie spokojnej wewnętrznie, jednocześnie pełnej akceptacji dla innych… No i biorąc ich z realu, czyli mojego ukochanego filmu Pretty Woman, „klasa”, elegancja.

Zapraszam do komentowania :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Jak Cel Podpiąć do Wartości, czyli Co Napędza Motywację?

Wczoraj wysłuchałam świetnego wykładu Maćka Wieczorka na temat motywacji do działania.
Rozwiązaniem jest ustalenie celu, który jest spójny z naszymi wartościami. Ważne, żeby były to wartości in – wewnętrzne, czyli to, co dla ciebie się naprawdę liczy.

Maciek prowadzi wykład w sposób bardzo obrazowy, posługuje się elementami ironii, jakby to można nazwać, żartu, przerysowania. Śmieszy i przemawia :-)

Oto moja mapa Celu podpiętego do Wartości, sporządzona w dniu wczorajszym.

cele i wartości

Zachęcam cię do sporządzenia takiej mapy.

Podziel się w komentarzu, czy udało ci się sporządzić własną mapę celu.

Zapraszam cię także do „polubienia”, żeby i twoi znajomi na FB z tego skorzystali :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

EFT W ZESPOLE STRESU POURAZOWEGO (PTSD) Gary Craig

EFT jest bardzo skuteczną metodą na usunięcie blokad energetycznych, czyli pozbycie się mimowolnych reakcji organizmu nabytych w trakcie uczestniczenia w kolejnych sytuacjach traumatycznych.

Miałam okazję przygotowywać do druku dwie najnowsze książki Garego Craiga. Liczne przykłady ustawień bardzo pomagają w pracy samodzielnej z własnymi reakcjami.

Jeśli masz problemy związane ze stresem, zachęcam cię do zakupienia książki EFT W ZESPOLE STRESU POURAZOWEGO (PTSD), Gary Craig na stronie Instytutu EFT. Chociaż i książka nt. bólu pleców jest bardzo inspirująca.

Na stronie z ofertą książek są też linki do spisów treści, więc nie będę już dawać tu linków.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

W obronie profesjonalnej astrologii, czyli skuteczna metoda rozpoznawania swoich silnych stron

Wielkim przełomem w moim życiu było zapisanie się we wrześniu 2004 roku na kurs internetowy astrologa Wojciecha Jóźwiaka.
To właśnie dzięki Wojtka metodzie rozpoznawania swoich właściwości na podstawie planet dominujących
w horoskopie, poznałam, jak ja funkcjonuję.

Urodziłam się 17.10.1958 roku o godz. 5:00 w Kraśniku.
Do prawidłowego skorzystania z metody Wojtka konieczna jest znajomość godziny urodzenia.

Oto mój horoskop sporządzony za pomocą autorskiego programu Wojtka.

Na kursie Wojtek zaproponował nam ćwiczenie, czyli zbadanie swoich właściwości wg pary planet dominujących, tzw. horoskop dwuplanetarny.
Wojtek ustalił dla mnie badanie, jak u mnie przejawia się działanie planet Wenus-Saturn jako moich planet dominujących.

I to było objawienie.

Wreszcie zrozumiałam, dlaczego nie wszystko potrafię zrobić w poligrafii i przestałam się stresować tym, że pewne sprawy są poza moim zasięgiem, a za to inne wykonuję na takim poziomie, że jestem za te projekty postrzegana jako ekspert wysokiej klasy.

Wenusowe piękno i saturnowa dokładność, precyzja, cierpliwość, sumienność.

Pełny opis możesz przeczytać w pliku pdf Opis działania pary Wenus-Saturn.

Z horoskopu dowiedziałam się także, że silny u mnie jest Neptun, czyli planeta wrażliwości na wpływy ezoteryczne, co miało duże znaczenie dla zrozumienia przeze mnie pewnych moich doświadczeń z roku 1988, które wywarły duży wpływ na późniejsze koleje mojego losu.

A także tego, że potrzebuję bardzo dużej aktywności, by funkcjonować bez stresów i zawirowań.

Jeśli interesujesz się astrologią, zachęcam cię do zapisania się na kurs Wojtka. Wojtek nadal prowadzi grupy przez Internet.
To najlepsza metoda do zbadania swoich reakcji i właściwości „od podszewki”.

Ja proponowałam kiedyś znajomym, czytelnikom, że mogę taką interpretację przygotować.
I robiłam to, poświęcając wiele godzin na opisanie kółka horoskopu i przygotowanie opisu właściwości, posiłkując się wykładami Wojtka.

Mimo tego, że proponowałam, jeśli nie znasz się na astrologii, to mniej uważnie czytaj, że to za tę właściwość jest odpowiedzialna ta planeta, a skup się na samej właściwości, jaką przejawiasz,
to dla laików astrologicznych okazywało się to za trudne i moja praca szła na marne.

Chociaż np. Michał Jankowiak ocenił, że po raz pierwszy ktoś go tak trafnie sportretował : )

A jak ci idzie poznawanie swoich silnych stron? Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Szkoła to wylęgarnia frustratów

Ostatnio byłam na stronie Joli Gajdy, która prowadzi serwis Super Kid, tworzony z myślą o rodzicach, którzy pragną jak najlepiej zadbać o rozwój swojego dziecka. Bardzo podobają mi się materiały, które Jola przygotowuje dla rodziców, by wspierali swoje dzieci w rozwoju.

Wiadomo, że szkoła to jest taki system, który nie pomaga dzieciom w rozwoju, a wręcz powoduje powstawanie w dziecku wielu ograniczających przekonań. Sama mam przykre doświadczenia, jeśli chodzi
o przeżycia mojej córki. Co prawda, udało mi się ustrzec ją przed obniżeniem jej poczucia własnej wartości.
O czym już pisałam.

Dziś zaprezentuję ci spostrzeżenia Joli Gajdy.

A ty jakie masz doświadczenia, jeśli chodzi o twoją edukację lub edukację twoich dzieci?
Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Szkoła to wylęgarnia frustratów

Autorem artykułu jest Jolanta Gajda

Jakie jest zadanie szkoły? Przekazać wiedzę. Ale chyba także przygotować w pewien sposób do życia. Do podejmowania różnych wyzwań, do radzenia sobie z niepowodzeniami, do tego by osiągać w życiu sukcesy. Bo każdy człowiek ma w sobie wystarczający potencjał i zasługuje na to, by osiągać sukcesy.

Jednak żeby nauczyć dziecko zaradności życiowej, nauczyciel (w szerokim znaczeniu tego słowa – czy to będzie szkolny nauczyciel, czy rodzic, czy dziadek, który prowadzi z dzieckiem dyskusje o życiu) – nauczyciel powinien sam być człowiekiem sukcesu. Kucharz nie nauczy ucznia szycia, jeśli sam nie ma o nim zielonego pojęcia. Motorniczy nie nauczy ucznia latania samolotem, jeśli sam nigdy tego nie robił. Nauczyciel szkolny nie nauczy dziecka tego, jak osiągać sukcesy, jeśli sam jest człowiekiem sfrustrowanym i niezadowolonym z życia. A niestety większość nauczycieli JEST NIEZADOWOLONYCH Z ŻYCIA. Jeśli Ty jesteś nauczycielem i jesteś pełen pasji, entuzjazmu i kochasz to, co robisz, to przepraszam. Jesteś tym wspaniałym wyjątkiem, którego entuzjazm i tak zostanie z czasem przygaszony przez SZKOŁĘ jako SYSTEM. Bo w systemie, żeby dobrze funkcjonował, wszystkie części mechanizmu muszą kręcić się zgodnie, według tego samego rytmu. Jeśli jedna część odstaje, to trzeba ją dostosować do reszty systemu.

Przykład 1 – Matematyka.
Pani Iksińska trafiła jako nauczyciel do szkoły o tak zwanym wyższym poziomie wymagań. W szkole tej są uczniowie wyselekcjonowani, którzy musieli przejść przez test kwalifikacyjny sprawdzający ich predyspozycje. Owa Pani chce sobie wyrobić autorytet. Jak to robi? Narzuca swój sposób rozwiązania każdego zadania. Inne sposoby NIE ISTNIEJĄ. A jak istnieją… to i tak nie istnieją ;) Uczeń nie ma żadnej możliwości sam dojść do tego, jaką metodą można zadanie rozwiązać. Po co ma dochodzić, skoro istnieje jedna, jedynie słuszna metoda? Jeśli zastosuje inną, otrzymuje jedynkę, bo Pani nie ma na tyle dobrej woli (a myślę, że także i wystarczającej kompetencji), żeby prześledzić tok rozumowania ucznia.

Czy Ty możesz sobie wyobrazić, jakie to ma konsekwencje? Szczególnie dla tych zdolnych uczniów, którzy mieli – przychodząc do tej szkoły – olbrzymi potencjał? Zero myślenia, zero kreatywności, zero rozwoju. A przecież to właśnie w szkole powinniśmy mieć SZANSĘ ROZWOJU?

Nauka życiowa z takich lekcji dla ucznia:
1. Każdy problem ma tylko jedno prawidłowe rozwiązanie.
2. Szukanie innych rozwiązań jest karane czy – w najlepszym przypadku – nieopłacalne.
3. Rozwiązania niestandardowe są złe.
4. Nie ma sensu myśleć, bo i po co?

Przykład 2 – Fizyka
Uczeń przygotowuje się do sprawdzianu. Ponieważ nie do końca rozumie jakieś zagadnienie, na sprawdzianie jego rozumowanie poszło złym tokiem i dostaje jedynkę. Nie jest zadowolony z tej jedynki. Chce wziąć sprawy w swoje ręce i coś z tym zrobić. Prosi kolegów, by mu wytłumaczyli temat i rozumie już gdzie leżał błąd w jego pojmowaniu. Chce poprawić ocenę i idzie do nauczyciela z pytaniem, co może zrobić, by otrzymać szansę na poprawę oceny. Jesteś ciekaw, co odpowiedział nauczyciel? „Dla śmierdzących leni nie mam sposobów na poprawę oceny”. Brzmi niewiarygodnie? A jednak jest to cytat prawdziwy.

No dobrze. Jaką naukę życiową wyciąga uczeń z tej lekcji?
1. nie warto podejmować inicjatywy.
2. nie warto podejmować prób naprawiania swoich błędów.
3. nie warto wychodzić do innych ludzi z prośbą, czy propozycją, bo spotkam się z odrzuceniem.
4. nie warto podejmować żadnego wysiłku, bo przecież jestem śmierdzącym leniem.

Jakże łatwo jest postawić uczniowi jedynkę. Jakże łatwo jest mu powiedzieć, że do niczego się nie nadaje. To przecież nic nie kosztuje.

O wiele trudniej jest zachęcić ucznia do myślenia, bo a nuż okaże się, że w pewnych sprawach jest mądrzejszy lub bardziej błyskotliwy ode mnie? A nuż wyjdą jakieś moje braki?

Zdemotywować ucznia jest bardzo łatwo. Wystarczy powiedzieć parę krzywdzących słów. Jeśli uczeń nie ma oparcia w rodzinie (co się niestety często zdarza), to zostaje skrzywienie na całe życie. Rośnie kolejny frustrat.

Żeby ZMOTYWOWAĆ ucznia do myślenia, działania i rozwoju, potrzeba czegoś znacznie więcej, niż studiów magisterskich z danego przedmiotu. Potrzebna jest elementarna wiedza z zakresu inteligencji emocjonalnej i psychologii osiągnięć. Nauczyciel, który ma tę wiedzę, zdaje sobie sprawę, że marchewka jest lepsza niż kij, czyli nagroda jest skuteczniejsza od kary. Jeśli zadasz sobie choć odrobinę trudu, by poznać ucznia, to nawet wtedy, gdy on nie przepada za Twoim przedmiotem, możesz mu dać takie wyzwania, które go uskrzydlą. Dadzą mu poczucie tego, że może dać z siebie coś wartościowego. Wystarczy, że wykorzystasz do tego jego pasje, zainteresowania i umiejętności. Wszystko da się połączyć.

Jeśli postawisz uczniowi jedynkę i powiesz z życzliwością w głosie: „Teraz nie poszło ci najlepiej, ale wierzę w ciebie. Jestem pewien, że dasz sobie radę i wkrótce to poprawisz.” – jak myślisz, jaki będzie efekt? A jeśli temu samemu uczniowi powiesz ironicznie – „Znowu jedynka, ale czegóż innego mogłem się po tobie spodziewać…” – jakie to przyniesie rezultaty?

Nauczyciel to też człowiek. To prawda. Może mieć swoje gorsze dni, zły humor, tragedie rodzinne, problemy zdrowotne i wszelkie inne ludzkie przypadłości. Jednak wszyscy mamy takie problemy. Gdy do biura wpadnie Pan Igrekowski, którego roznosi złość i frustracja spowodowane problemami w domu, ktoś mu po prostu powie -„Weź się w garść, chłopie” albo „Wyluzuj i przestań się wyładowywać na niewinnych ludziach”. Dorosły dorosłemu powie, co o nim myśli i da mu mniej lub bardziej delikatnie znać, by coś ze sobą zrobił. A nauczyciel w szkole? Może wyładowywać swoje frustracje bezkarnie, bo nikt z uczniów nie odważy się powiedzieć „Wyluzuj kobieto. To nie jest moja wina, że masz problemy osobiste”. Najgorsze jest to, że jakby tak powiedział, to miałby rację. Bo każdy dorosły człowiek powinien nauczyć się dojrzałego i odpowiedzialnego radzenia sobie z własnymi problemami. Ale do tego znowu jest potrzebna inteligencja emocjonalna. Może zamiast inwestować w komputery, które i tak nie są w szkole wykorzystywane, zainwestować w szkolenia z inteligencji emocjonalnej dla nauczycieli?

Podałam wyżej tylko kilka przykładów niekompetencji nauczycieli. Jest ich znacznie więcej i prawdę mówiąc można by było na ten temat napisać książkę. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy nauczyciele są źli. Nie chcę też, żeby to zostało odebrane jako atak. Sama znam też i takich nauczycieli, którzy są wspaniałymi ludźmi, pracują z pasją i wkładają dużo serca w to, co robią.

Ten wpis to po prostu mój krzyk bezsilności na to, co obserwuję wokół siebie w szerszej perspektywie.

To NIE ocena w szkole jest najważniejsza. To nawet NIE to jest najważniejsze, jakie szkoły uczeń ukończy i z jakimi wynikami. Ważne jest to, jak będzie przygotowany do życia.

Zupełnie niedawno miałam okazję rozmawiać z pewnym ojcem, który został zwolniony z pracy (z przyczyn ekonomicznych) i bezskutecznie próbował znaleźć zatrudnienie gdzie indziej. Miał za sobą wiele rozmów kwalifikacyjnych, ale żadnych efektów. Czas mijał, a on był ciągle bez pracy. Był bardzo rozżalony – jak to możliwe, że on, z wyższym wykształceniem, nie może znaleźć pracy?! Słuchając tego człowieka, wiedziałam już na pewno, że z takim nastawieniem, czyli przywiązywaniem nadmiernej wagi do wartości studiów, człowiek ten nie osiągnie sukcesu życiowego. A możliwość dłuższej rozmowy z nim i zaobserwowania jego zachowań na zebraniu z rodzicami dały mi odpowiedź, dlaczego on nie może znaleźć pracy. Sama nigdy nie chciałabym mieć w zespole człowieka o podobnym nastawieniu do życia i ludzi i na pewno bym kogoś takiego nie zatrudniła. Dla mnie to był przykład typowego frustrata, o którym piszę w tytule tego artykułu.

Ten sam ojciec skarżył się, że nie ma kontaktu ze swoim nastoletnim synem. To taki częsty problem, prawda? Problemy z nastolatkami… A wiesz, jaki jest jedyny temat rozmów tego ojca z synem? OCENY. Ten sam człowiek, który widzi, że szkolna edukacja nie daje gwarancji otrzymania zatrudnienia, interesuje się tylko tym, dlaczego syn ma takie słabe oceny. Jak może mieć z tym synem kontakt, skoro NIC O NIM NIE WIE???

Nie wspieraj szkoły w hodowaniu frustratów. Daj swojemu dziecku wzór do naśladowania. Rozwijaj się i bądź z dnia na dzień coraz lepszym człowiekiem. Bądź dla dziecka prawdziwym przyjacielem, z którym może rozmawiać o wszystkim. Bądź dla dziecka nauczycielem, który je wspiera, dodaje wiary w siebie i buduje jego poczucie własnej wartości. Nauczycielem, który je zachęca i pozytywnie motywuje.

Mamy już w społeczeństwie wystarczająco dużo smutnych, niezadowolonych, sfrustrowanych ludzi, którzy żyją z dnia na dzień i są zmęczeni codziennością. Więcej frustratów nam nie trzeba.

 

Jolanta Gajda, redaktor serwisu SuperKid.pl
autorka publikacji \”ABC Mądrego Rodzica\”

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin