Czy jestem gorsza od innych?
Po wpisie na temat tego, jak kluczowa jest samoocena, bridget zgłosiła swój problem:
witam ja osobiście mam problemy,z tym,że nie wiem za bardzo jaka jestem,ktoś coś mi zarzuca,a ja myślę jest tak,czy nie i często nie mogę do tego dojść,stąd też nadwrażliwość na krytykę,poza tym gdy ktoś mnie krytykuje czuję się jakbym była cała zła i w ogóle najgorsza i jedyna taka beznadziejna-straszne co nie:-(((a taka nie jestem….poza tym wydaje mi się często,że jestem kimś gorszym od innych,że mam mniej do zaoferowania ludziom,chłopakowi,niż inni ludzie,że jestem słabsza,mam mniej umiejętności itd…pozdrawiam i czekam na wskazówki od Pani
Często ludzie nas krytykują, by ulżyć swojej frustracji albo mając na celu dotknięcie nas.
Niekiedy z kolei krytyka jest słuszna i warto ją wziąć pod uwagę.
Czy ty zastanawiałaś się kiedykolwiek, bridget, nad tym, jakie są twoje mocne i słabe strony?
Nie ma ludzi, którzy nie mają jakichś mocnych stron.
Nie ma sensu jednak porównywać się z innymi, bo nie ma lepszych i gorszych „dobrych stron”.
Zarówno nie ma sensu patrzeć na tych, którzy odznaczają się czymś, czego nam brakuje. Bo to nas „dołuje”.
Jak i nie ma sensu „poprawianie” swojego samopoczucia tym, że zauważymy, że komuś brakuje czegoś, czym my się odznaczamy :-)
I zrób ćwiczenie pisemne :-)
W czym JA jestem dobra?
Dlaczego siebie lubię?
Nie bądź wobec siebie zbyt krytyczna. Wypisz na tej liście wszystko, co ci się udało, z czego byłaś dumna,
co sprawiło ci radość i satysfakcję. Poczynając od najmłodszych lat, jakie pamiętasz.
Nie przechodzi się tak z dnia na dzień od tego, że się w sobie nie dostrzega wartości do tego, że kocha się siebie ze swoimi wadami i zaletami :-)
To wymaga jeszcze kolejnych kroków, o których opowiem.
Czy możesz się w komentarzu podzielić refleksjami, jak się czułaś, gdy wypisywałaś swoje osiągnięcia
i sukcesy? :-)
Zapraszam także innych do komentowania i pisania o problemach.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
O samoocenie słów kilka
Dzisiaj krótko, bo w ostatnim czasie mam bardzo dużo pracy z terminami „na przedwczoraj”, a tu jeszcze akurat biorę udział w projekcie miniExpert 2.0 Pawła Danielewskiego, czyli co parę dni oglądam wykłady video Pawła na temat zarabiania na produktach informacyjnych.
Dużo konkretnych wskazówek. Podane w ciepłej i przyjaznej formie.
I tu Paweł podkreślił, że pierwszym krokiem na drodze realizacji celów jest
podniesienie samooceny.
Oto początkowe ekrany wykładu „złapane” PrintScreenem i moje uwagi dla mnie wpisane „dla pamięci”
w Adobe Photoshop.
A więc pracujmy wspólnie nad twoją samooceną :-)
Wkrótce kolejne wskazówki.
Podziel się w komentarzu, z czym masz największy problem.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
Czym jest sukces?
Sukces ma różne oblicza.
Najkrócej można by powiedzieć, że to spełnianie swoich marzeń, celów, wizji, misji.
Musisz jednak spełnić kilka warunków :-)
1. Pamiętaj, że te Twoje cele, marzenia, wizje, misje powinny być ekologiczne, czyli zgodne z zasadą:
nie krzywdzę siebie, nie krzywdzę innych.
2. Dbaj o zrównoważenie między pracą a życiem osobistym, rodzinnym, by w pogoni za tym sukcesem nie zagubić np. dni wzrastania dzieci, bo to są straty nieodwracalne :-)
3. Pamiętaj, że miarą sukcesu na co dzień jest Twoje samopoczucie – poczucie radości, spełnienia,
energii :-)
4. Oczywiście, zdarzą się po drodze „upadki” i niepowodzenia. Nie traktuj ich jako dowodów, że na coś cię nie stać, czegoś nie jesteś w stanie zrobić czy się nauczyć.
To lekcje, z których możesz wyciągnąć wnioski. Jak następnym razem postąpić INACZEJ, by nie osiągnąć tego samego, błędnego rezultatu.
A dalsze rady dla marzących o sukcesie w kilku „myślach”:
Beatyfikacja Jana Pawła II
Zapisuję to wydarzenie, by tę datę zapamiętać.
W swoim Dzienniku Pozytywnej Zmiany mam wpisane słowa Jana Pawła II, które dla mnie są
drogowskazem:
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni nie wymagali. — Jan Paweł II (Karol Wojtyła)
Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest;
nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.
Bóg nie żąda od nas rzeczy, które nas przerastają.
Człowiek ma z gruntu inną naturę niż zwierzęta.
Zawiera się w niej władza samostanowienia opartego
na refleksji
i przejawiającego się w tym, że człowiek działając wybiera,
co chce uczynić. Władza ta nazywa się wolną wolą.
Ogromnie wiele zależy od tego,
jaką każdy z was przyjmie miarę swojego życia,
swojego człowieczeństwa.
Nie ulegajcie słabościom!
Nie dajcie się zwyciężyć złu!
Jeśli widzisz, że brat Twój upada, podźwignij go,
a nie pozostaw w zagrożeniu. Read the rest of this entry »
Molestowanie seksualne – co z tym zrobić?
Molestowanie seksualne bardzo obniża samoocenę i utrudnia kobiecie funkcjonowanie.
Bardzo często ofiarą pada mała dziewczynka, która jest bezbronna i boi się o tym komukolwiek powiedzieć.
Co mówią na ten temat statystyki?
Z amerykańskich statystyk, które – jak twierdzą polscy specjaliści – odpowiadają naszej rzeczywistości, wynika, że około 60 % wykorzystywanych seksualnie lub zgwałconych ma mniej niż 18 lat. Aż 78% znało napastnika wcześniej.
Wykorzystywanie seksualne przez członków rodziny może trwać latami. Badania psychologów wykazały,
że molestowanie dzieci zwykle zaczyna się w wieku 6-8 lat i ciągnie się do 14-15 roku życia. Dzieje się tak dlatego, że małe ofiary nic nikomu nie mówią. Do milczenia zmusza je przerażenie, szantaż lub po prostu wstyd.
Sprawcami są na ogół osoby bliskie. Na czele są ojcowie i ojczymowie, potem dziadkowie, wujkowie, bracia, siostry i na końcu matki.
Sprawcy niekoniecznie muszą napastować dziecko odmiennej płci. Zdarzają się przypadki molestowania
o charakterze homoseksualnym. Znane są przypadki, kiedy ojciec sterroryzował całą rodzinę i zmuszał ją
do uczestniczenia w orgiach: matka musiała współżyć z synem i córką, dzieci ze sobą, on ze wszystkimi. Oczywiście, jest to przypadek ekstremalny.
Kolejnymi osobami, które wykorzystują seksualnie dzieci, i to często tej samej płci, są księża.
Choć oskarżenia i wyroki za nadużycia seksualne wśród kapłanów katolickich w wielu krajach zapadały
od dawna, to jednak dopiero od początku lat 90. za sprawą doniesień medialnych stały się głośne i publicznie dyskutowane. Niektóre z przypadków molestowania dzieci były ukrywane przez instytucje kościelne,
a oskarżonych księży przenoszono do innych parafii, gdzie pewnie dalej sobie molestowali następne ofiary.
Sprawa wzbudziła kontrowersje ze względu na głoszone przez Kościół katolicki poglądy dotyczące życia seksualnego. W świetle nauczania Kościoła wszelkie molestowanie seksualne dzieci stanowi grzech śmiertelny, jednak kodeks prawa kanonicznego nie przewiduje za ten czyn automatycznej ekskomuniki (która to kara – w świetle dokumentu Crimen sollicitationis – groziła za ujawnienie jakichkolwiek przestępstw seksualnych duchownych).
Znane są wyznania różnych celebrytek. Ja w tej chwili pamiętam tylko wyznania Kory:
Kilka dni temu Kora zaszokowała wszystkich swoim wyznaniem poczynionym w wywiadzie dla “Wprost”. Powiedziała, że w dzieciństwie była molestowana seksualnie przez księdza.
Teraz można obejrzeć teledysk do nowej piosenki wokalistki “Zabawa w chowanego”, która porusza ten sam temat. “Wybierał jedną jak owcę ze stada. Szliśmy powoli do domu, by jeść winogrona z majteczek, z ust,
z rąk dziecinnych takich małych” – śpiewa Kora spokojnym głosem.
Słowa te ilustruje klip przedstawiający księdza, który wybiera jedną grupy bawiących się dziewczynek prowadzi ją za rękę do swojego domu. Nikt nie ma chyba wątpliwości, co działo się dalej.
Zobaczcie ten mocny i przejmujący teledysk.
Winien jest bez wątpienia mężczyzna
Zdziwiło mnie, że w tych wiadomościach znalezionych w sieci jako osoby molestujące występują też kobiety.
Ale poprzestańmy na fakcie, że to np. ojciec czy ksiądz molestuje dziewczynkę.
Ten padalec, zwyrodnialec ojciec wykorzystuje swoją pozycję i szuka łatwych okazji. Trudniej by mu było
bez wątpienia „dopaść” obce dziecko na ulicy. Jest to tak obrzydliwe, że „nie mam słów oburzenia”.
A ksiądz? Czyni wielką krzywdę dziecku, a dodatkowo zniechęca do wiary. I księdzem w ogóle nie powinien być, bo w ogóle w Boga nie wierzy i nie wierzy w życie pozagrobowe i karę Bożą.
Ale winna jest także matka!
W ogóle sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, by matka tolerowała praktyki ojca względem córki.
Albo np. drogie prezenty od przyjaciela rodziny, który, aby „ulżyć rodzicom”, zabiera dziecko na wycieczki
i właśnie obdarowuje drogimi przezentami. A w rzeczywistości, poddaje dziewczynkę na tych „wycieczkach” praktykom seksualnym.
A jeśli o tym nie wie, bo córka boi się jej do tego przyznać, to także jest winna, że takie panują między nimi relacje, że córka nie ma zaufania, by się z tego zwierzyć.
A to zaufanie buduje się w każdym drobnym problemie, który córka może mieć i może z tym do matki „przyjść” na rozmowę.
Jakie straty moralne ponosi dziewczynka?
Poczucie winy, że na to pozwoliła.
Wstyd, że to się stało.
Lęk przed ludźmi.
Wstręt do seksu.
Brak zaufania do mężczyzn, a może i do ludzi w ogóle.
Z tą straszną traumą można sobie jednak poradzić!
Brat pisał mi ustawienia i rundy EFT (Emotional Freedom Techniques) dla problemu zgłoszonego
z formularza Zapytaj dla osoby molestowanej seksualnie, które zaprezentowałam w blogu kiedyś tam wcześniej.
Ale wydaje mi się, że w takim przypadku trzeba przejść także przez gruntowny warsztat radykalnego wybaczania.
Co prawda może to być trudne mówić o tym problemie, nawet w gronie kilku osób, które są zdeterminowane sobie pomóc, i pracuje się z trenerem szanującym prywatność i uczucia osób biorących udział w warsztacie.
Dlatego pomocna może być anonimowa praca własna z arkuszem wybaczania i opowiedzenie sobie nowej historii tego zdarzenia.
I wybaczenie sprawcy na planie mentalnym.
Ta historia miała dziewczynkę nauczyć może mówienia prawdy i odwagi?
Choć dramatyczna i brutalna.
A czym innym jest wina na planie ludzkim.
Niech padalec trafi do więzienia, a tam więźniowie się nim „zaopiekują”…
Zapraszam do dyskusji.
Jeśli masz ten problem, pomogę na priva madgraf@madgraf.eu.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
Jak podejść do kobiety, która mi się podoba?
Otrzymałam zapytania w blogu:
aleks pisze:
18-04-2011 o 21:58
Moim problem często są kontakty z kobietami. Pomimo, że wiele ich znam, to trudno mi nieraz poznać te, które mi się podobają, bo boję się do nich podejść
Robert pisze:
18-04-2011 o 22:11
Moim największy problemem jest poznawanie tych kobiet, które mi się najbardziej podobają. Pomimo,
ze często poznaje nowe kobiety, żartuje z nimi, to nieraz nie potrafię podejść do tych, które mi się bardzo podobają.
Czego na pewno nie powinno się robić!
Na konferencjach to się po prostu wychodzi na przerwę i rozmawia, kobiety z mężczyznami, i nikt nie myśli
o tym, jakie wrażenie na kim robi :-)
W tym sensie, mógłby to być jakiś trop – Nie skupiaj się na sobie, na tym, jakie wrażenie robisz.
Wy macie na myśli pewnie jednak „podrywanie”, element stresu, jak ona mnie „odbierze”, więc zapytałam swoją nastoletnią śliczną córkę, jak to jest z tymi chłopakami, co podchodzą do niej, by ją poznać.
Na pewno źle działa prosty tekst: Chciałbym cię poznać.
Spalisz się „na starcie”.
Jak przygotować się do „podboju”?
Zadbaj najpierw o elementy swojej samooceny :-)
Mam coś do powiedzenia
1. Musisz mieć potem w ogóle o czym rozmawiać, więc zastanów się wcześniej np. nad tym:
- jaką muzykę lubisz,
- jakie masz zainteresowania,
- może uprawiasz jakiś sport i masz do opowiedzenia jakieś ciekawe wydarzenia czy przypadki z tym związane
2. Przygotuj sobie jakieś ciekawostki
Tu znalazłam w Googlach serwis poświęcony ciekawostkom ciekawostki.eu.
A w nim np. taką wiadomość:
Płacą za chodzenie do szkoły!
Zarząd szkół w Toronto postanowił pomóc części uczniów w edukacji i w ramach eksperymentalnego programu płaci tygodniówki za chodzenie do szkoły. Czy uważacie, że w Polsce też powinni wprowadzić takie zasady ?
Za każdy tydzień przychodzenia na zajęcia uczniowie dostają 25 dolarów – poinformował dziennik „Metro”. Jest też dodatkowa zachęta – każdy uczeń, który skończy program ma zapewnioną pracę w ramach wakacyjnych zajęć oferowanych i opłacanych przez miasto Toronto. Zarząd szkół w Toronto ma nadzieję, że program kieszonkowego za chodzenie do szkoły zakończy się sukcesem. Jeśli tak się stanie – zostanie on rozszerzony na wszystkie szkoły w mieście.
pawele87 | 09.04.2011
I nie dość, że jest to dość śmieszne, to jeszcze można podyskutować, czy w Polsce by się to sprawdziło. I kto mógłby takie kieszonkowe płacić :-)
Afirmacja przed lustrem
Warto, byś wzbudził w sobie pozytywny obraz siebie.
Rano i wieczorem, po toalecie, stań przed lustrem i z uśmiechem, energicznie powiedz do siebie kilka razy:
Jestem zajebisty!
Jestem interesujący.
Wszystkie mnie pragną!
Wybierz sobie tekst, który ci najlepiej odpowiada. Lub wymyśl jakiś własny, pozytywny.
Wizualizacja wejścia do knajpy
Jak już jesteś mentalnie nastawiony na to, że jesteś rzeczywiście interesującym chłopakiem, czas
na wizualizację wejścia do lokalu.
Wyobraź sobie, że stoisz w progu lokalu, rozglądasz się zrelaksowany po sali… widzisz w rogu przy stoliku grupę osób, wśród których siedzi dziewczyna twoich marzeń…
Uśmiechasz się do swoich myśli i swobodnym, nie za szybkim, ale też nie za wolnym krokiem zmierzasz
w ich kierunku.
Zatrzymujesz się, uśmiechasz, pytasz, czy możesz się dosiąść.
Chwilę przysłuchujesz się rozmowie i się włączasz :-)
I czas na „podbój” :-)
Uśmiech.
I… rozmowa.
Nie myśl, jak cię odbiera. Jesteś wartościowym, pewnym siebie chłopakiem.
Najgorsze, co możesz zrobić, to NIE PODEJŚĆ.
A praktyka czyni mistrza :-)
Powodzenia :-)
Podzielcie się komentarzami w blogu, czy pomogło :-)
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
Tapping dla zakochanych :-)
A to już mój autorski pomysł,
bo uwielbiam EFT :-)
Dzieci można opukiwać w ten sposób, że opowiadają o swoich problemach, a dorosły okupuje punkty meridianowe, więc przyszła mi do głowy zabawa dla zakochanych :- )
Co prawda najłatwiej byłoby to robić przy opukiwaniu palców, ale na razie nie mam fotografii dłoni, żeby ci to pokazać na obrazku, a mój fotograf, czyli moja córeczka Kasia jakoś mnie zwodzi z wykonaniem zdjęcia, nie ma czasu :- )

Więc można to robić także, opukując punkt karate lub masując punkt wrażliwy.
Zacznijmy od młodzieży.
Szkoła rodzi wiele konfliktowych sytuacji. Nauczyciele często cierpią na niskie poczucie własnej wartości i te swoje lęki przenoszą
na uczniów, podejrzewając ich o lekceważenie
i „na wszelki wypadek”, odgrywając się na nich jako pierwsi. Przejawia się to jako używanie negatywnych określeń, zaniżanie ocen itp.
Uczeń wraca ze szkoły zgnębiony, bo tłamsi się jego poczucie własnej wartości i wiarę we własne talenty.
Im bardziej bywa na lekcjach uczeń smutny, sztywny, „bezosobowy”, tym wygląda na to, że jest lepiej. Bo to znaczy może dla nauczyciela, że go szanuje i „się słucha”… Nie daj Boże, gdy jest pogodny i radosny… Ani chybi, może lekceważy…
Ale chłopak dziewczynie, dziewczyna chłopakowi może pomóc pokonać stresy i traumy.
Nawet jeśli mało wiedzą o istocie EFT, mogą stosować tę metodę.
Dziewczynka opowiada o traumatycznym zachowaniu nauczyciela, chłopiec opukuje jej punkty meridianowe. Potem odwrotnie.
Może być z tym dużo zabawy :- )
A przy okazji korzyści.
To samo można odnieść do zakochanych par w różnym wieku.
Kobieta przynosi z pracy stresy związane ze złym traktowaniem przez szefa, kolegów w pracy, czuje się niedowartościowana itp. Mężczyzna uwikłał się w konflikt w pracy…
To nawet nie muszą być wszystkie po kolei punkty meridianowe stosowane w pełnej sekwencji…
Zapytałam o opinię Kasię Dodd, która przywiozła tę metodę z USA
do Polski.
Oto Kasi komentarz:
Pomysł sam w sobie jest dobry. Wydaje mi się jednak, że sprawdziłby się tylko w przypadku starszych zakochanych nastolatków. W przypadku młodszych dzieci mogłoby to zadziałać między przyjaciółkami, jakoś mniej to sobie wyobrażam pomiędzy chłopcami. Natomiast opukiwanie się nawzajem 12-latków, chłopca
i dziewczynki, którzy „ku sobie się mają” nie wzbudza we mnie entuzjazmu…
Co do par dorosłych – jak najbardziej. Opukiwanie wzajemnych stresów może nie tylko przynieść relaks, ale pogłębić intymność.
I moja odpowiedź uzupełniająca:
Dzięki Kasiu za komentarz i uwagi.
Nie myślałam o małych dzieciach, lecz raczej licealistach.
W przypadku dzieci w podstawówce to rzeczywiście najlepszy jest kontakt z rodzicem.
Podziel się w komentarzu, czy podoba ci się taka zabawa. EFT to potężne narzędzie. Ustawienie niweluje problem szybko, w ciągu paru dni max. Metoda notuje 95% skuteczności.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
Nie ma ludzi niezdolnych do ukończenia studiów wyższych – potrzebna jest tylko wiara w sukces
Szkoła zaszczepia wiele fałszywych etykietek – np. etykietki ucznia niezdolnego do matematyki, fizyki czy w ogóle ucznia ogólnie miernego.
Szkoła w ogóle nie pomaga w odkrywaniu talentów, a przecież to najlepsze pole do eksperymentów, w czym jestem dobry, w czym mogę osiągać sukcesy ponadprzeciętne, co mi sprawia szczególną przyjemność.
Zdarzają się śladowo jakieś konkursy, w których uczniowie mogą się wykazać swoimi predyspozycjami, ale nie mają zwykle okazji rozwijać tych talentów na lekcjach.
Nudne, sztampowe lekcje i encyklopedyczność jako podstawowe kryterium wymagań.
I tak wzrastasz w przekonaniu, że nie tobie pisana kariera, nie tobie pisane dalsze kształcenie.
A przed tobą prosty zawód. A w ostateczności emigracja za granicę, gdzie już całe życie będziesz tym „robotnikiem” od prac nieskomplikowanych.
A ja powiem, że to oczywista nieprawda. I nawet mam dowód w postaci świadectw osoby z rodziny :-)
W sumie to nie wiem, dlaczego mój mąż miał opinię miernego ucznia już od szkoły podstawowej, nie mówiąc o średniej.
Nie miał co prawda wsparcia w domu, wiecznie potrzebny do pomocy mamie. Co tam jeszcze w tym domu było, nieważne.
Ale z jego świetną pamięcią i pomysłowością to nie rozumiem, dlaczego nie błyszczał jako uczeń.
No i tak się złożyło, że zdecydowaliśmy o tym, że pójdzie drogą zawodu nauczyciela techniki i trzeba było uzupełnić wykształcenie.
Poszedł na roczny kurs przygotowawczy do egzaminów na studia wyższe. Potem podjął studia zaoczne
na Politechnice Lubelskiej.
Nie raz przeżywał kryzys, że sobie nie poradzi.
Ale go wspierałam psychicznie, zachęcałam do wysiłku, przygotowywania kolejnych prac na zaliczenia, wyjazdu na kolejne zjazdy.
Nie studiowałam za niego.
W ciągu 4 lat studiów przygotowała mu tylko 2 prace z dydaktyki, bo klasy autorskie to był mój konik. A z kolei projekt imprezy technicznej w szkole to sama przyjemność, gdy ja tyle wiedziałam o zabawkach, bo mąż wiecznie coś z synem modelował. A to z konstrukcji metalowych, a to drewnianych, a to Lego Technic. No i tak zdobył w indeksie 2 oceny celujące.
A co do pracy mgr, to pomogłam mu wybrać ciekawy temat, z uniknięciem jakichś idiotycznych rozważań teoretycznych nikomu niepotrzebnych.
On się świetnie znał na samochodach, ja na programowaniu. I tak powstał nowatorski na tamte czasy, 1994 rok, program w Pascalu, z opisami układów samochodu na przykładzie Fiata 126P, z obrazkami poszczególnych układów samochodu wyświetlanymi po wciśnięciu klawisza. No i jeszcze jeden bajer – animacja działania silnika czterosuwowego.
Ocena pracy celująca.
Ale jakie miało to przełożenie na przebieg egzaminu.
Mąż „zastrzelił” komisję programem, więc zajęli się pytaniami z techniki. A że z techniki był rewelacyjny,
to i obronił się na 5. A że studia skończył ze średnią coś ponad 4, to w otrzymał dyplom mgr także na bdb :-)
Zauważ, co za osiągnięcie! Średnia ocen ze studiów nieco ponad 4. Na studiach zaocznych to bez tych piątek z w-f i języka obcego.
Nie ma rzeczy niemożliwych. Potrzebne ci jest tylko wsparcie psychiczne,
że wszystko możesz :-)
A ty jakie masz doświadczenia?
Wmówił ci ktoś, że jesteś mało zdolną uczennicą?
Nie wierz mu :-)
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
Jakie przekonania daje nam w spadku szkoła?
Bardzo obniża samoocenę krytyka innych, szczególnie autorytetów.
Prowadzi to nas do poczucia, że:
- zawsze zawodzę
- nie umiem, nie potrafię
- nigdy nie mogę
- jestem do niczego.
Co często odbiera chęci do działania, a nawet do próbowania.
Pierwszy wpływ na nasze zachowania społeczne ma swe miejsce oczywiście
w dzieciństwie.
Każdy przychodzi na świat z wielkim potencjałem. Ale już w dzieciństwie może go obniżać zachowanie rodziców wobec nas. Rodzice mogą być nadmiernie wymagający, krytykujący każde nasze poczynanie, mogą stosować przemoc fizyczną lub psychiczną, lub wręcz przeciwnie, być nadmiernie chroniący, nadopiekuńczy. Prowadzi to do wykształcenia niskiej samooceny, postaw lękowych w pierwszym przypadku lub braku odporności na stres, w drugim.
Jest to bardzo obszerny temat i wolałabym w zakresie przyczyn niskiej samooceny i negatywnych przekonań skupić się na błędach systemu edukacyjnego.
Jakie więc błędy systemu edukacyjnego obniżają samoocenę?
Czy znasz te cztery genialnie proste pytania?
Przychodzisz na świat obdarowana całymi pokładami miłości, talentów i możliwości. Tak się jednak
w kolejnych latach dzieje, że spotykasz na swej drodze wielu ludzi, którzy niby „sprowadzają cię na ziemię”
i przez nakazy, zakazy i wyśmiewanie budują w tobie ograniczające cię myśli, czyli przekonania.
Odbywa się to jeszcze przed wejściem w okres edukacji, nawet przedszkolnej. Ty masz swój „charakter”,
a dorośli odwiedzający twoich rodziców uważają, że dziecku przecież nie można na to czy tamto „pozwalać”. Dobrze, jeśli twoi rodzice rozumieją, że masz prawo do wyrażania własnej woli.
Gorzej, gdy oni też przyłączą się do tego tłamszenia woli i zdania. Tego „nie wolno”, to „nie wypada”, to „powinnaś”, dziewczynka „tak robi” itp.
A potem przez pryzmat wartości i przekonań reagujesz na kolejne zdarzenia.
Jeśli na swej drodze nie zaczniesz sama poszukiwać, jak sobie poradzić ze swoimi ograniczeniami, to będziesz coraz bardziej sfrustrowana tym, że przecież jesteś w duchu kimś innym, swobodnym, pełnym możliwości, więc dlaczego znowu się zaczerwieniłam, zawstydziłam, nie powiedziałam tego, co chciałam…
Szczególnie złe zdanie na twój temat wpojone ci przez autorytety zapada w tobie na długo i ciągle dźwięczy:
a może on, ona miał, miała rację?
I tu z pomocą przychodzą ci 4 genialnie proste pytania, które możesz sobie zadać:
Czy to prawda?
Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
Jak reagujesz, gdy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?
Kim byłbyś bez tej myśli?
Zrób eksperyment z jakimś ograniczającym przekonaniem :-)
I podziel się w blogu w komentarzu refleksją, jak to działa na ciebie.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna






