Archiwum kategorii:Przekonania

Jak poznać swój finansowy MindSet, czyli podpis neurologiczny?

Badania pokazują, że tylko 12% ludzi pragnie niezależności finansowej, większość nie ma takich ambicji i dąży po prostu do tego, by im było po prostu „lepiej” niż mają obecnie. W mózgu zakodowane są nieświadome strategie, jak podejmujemy decyzje finansowe. Posiadamy „wewnętrzne oprogramowanie” umysłu kierujące naszymi decyzjami dotyczącymi finansów, tzw. finansowy Mindset. Dlatego warto go poznać. To coś na kształt termostatu. Utrzymuje naszą sytuacją stale na tym samym poziomie. Ja np. tak mam, że ile bym nie zarabiała, zawsze znajdzie się powód do wydawania pieniędzy i mój stan konta osiąga pewne mało zadowalające minimum. Dlatego kontakt z Piotrem Łabuzem i jego nowoczesną wiedzą psychologiczną jest tym, czego moja sytuacja najbardziej w tej chwili potrzebuje : ) Mindset pod wpływem okoliczności bardzo łatwo obniża się, ale ciężko go potem podnieść. Trzeba nad nim pracować. I nic nam nie da samo nabycie wiedzy o finansach i podjęcie decyzji o racjonalnym działaniu. Należy zacząć od przeprogramowania umysłu.

Jak powstaje finansowy Mindset?

Pierwszym czynnikiem jest ewolucja. T ona nałożyła na nas kaganiec konsumpcji. Rozwój umysłu nie nadąża za rozwojem cywilizacji. Posługujemy się strategiami człowieka z epoki kamienia łupanego, czyli dążymy do natychmiastowej gratyfikacji. Dlatego większość ludzi tak szybko wydaje pieniądze, nie ma nawyku oszczędzania. Szczególnie wygaszamy wszelkie mechanizmy obronne pozbywania się zasobów w święta. Kupując, wyrabiamy w sobie sabotujący nawyk pozbywania się zasobów. I pętla wydawania „nakręca” się. Drugi czynnik kształtujący nasz finansowy mindset, tzw. imprint, pochodzi od rodziców i bierze się z tego,  co słyszymy i widzimy w dzieciństwie, a dotyczy to pieniędzy, w wieku od 2 do 7 roku życia. A więc, o czym rodzice rozmawiają w zakresie finansów, o czym mówią bliscy czy osoby odwiedzające dom. Szczególnie źle na mindset dziecka wpływa pożyczanie przez rodziców!

Jakie komunikaty słyszymy? Jest ich wiele, ale poniższe są wyjątkowo groźne:

– żeby zarobić, trzeba się naharować – pieniądze są złe – lepiej być niż mieć! – pieniądze szczęścia nie dają… – nie każdy może być bogaty… – nie stać nas na to! Tego typu komunikaty są generatorem ograniczających przekonań. A przecież pieniądze same w sobie nie mają wartości, nie są złe. Nie tylko komunikaty wpływają na nasz mindset, ale też sytuacje, wydarzenia i zachowania. A w końcu także nasze doświadczenia.

Jak odkryć swój finansowy mindset?

Urocza buzia

Wykonaj ćwiczenie. Obowiązkowo na kartce papieru,
a nie na komputerze.

Dokończ zdanie:

  1. Ludzie, którzy mają pieniądze, to…
  2. Miałabym/miałbym więcej pieniędzy, gdybym…
  3. Pieniądze powodują…
  4. Aby mieć pieniądze, muszę…
  5. Pieniądze są…
  6. Jestem przekonany/przekonana, że pieniądze…
  7. Gdybym miał/miała więcej pieniędzy, to…
  8. Ludzie myślą, że pieniądze, to…
  9. Najbardziej boję się, że pieniądze…
  10. Pieniądze to…
  11. Najważniejszą rzeczą, jeśli chodzi o pieniądze, jest…

Wykonuj to ćwiczenie 7-10 dni codziennie, za każdym razem na nowej kartce. Zweryfikujesz w ten sposób zdania wspierające i ograniczające. … a potem przeanalizuj wyniki i postaraj się zidentyfikować swoje przekonania na temat pieniędzy. Zapraszam do dyskusji nt. przekonań dotyczących pieniędzy.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Szkoła to wylęgarnia frustratów

Ostatnio byłam na stronie Joli Gajdy, która prowadzi serwis Super Kid, tworzony z myślą o rodzicach, którzy pragną jak najlepiej zadbać o rozwój swojego dziecka. Bardzo podobają mi się materiały, które Jola przygotowuje dla rodziców, by wspierali swoje dzieci w rozwoju.

Wiadomo, że szkoła to jest taki system, który nie pomaga dzieciom w rozwoju, a wręcz powoduje powstawanie w dziecku wielu ograniczających przekonań. Sama mam przykre doświadczenia, jeśli chodzi
o przeżycia mojej córki. Co prawda, udało mi się ustrzec ją przed obniżeniem jej poczucia własnej wartości.
O czym już pisałam.

Dziś zaprezentuję ci spostrzeżenia Joli Gajdy.

A ty jakie masz doświadczenia, jeśli chodzi o twoją edukację lub edukację twoich dzieci?
Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Szkoła to wylęgarnia frustratów

Autorem artykułu jest Jolanta Gajda

Jakie jest zadanie szkoły? Przekazać wiedzę. Ale chyba także przygotować w pewien sposób do życia. Do podejmowania różnych wyzwań, do radzenia sobie z niepowodzeniami, do tego by osiągać w życiu sukcesy. Bo każdy człowiek ma w sobie wystarczający potencjał i zasługuje na to, by osiągać sukcesy.

Jednak żeby nauczyć dziecko zaradności życiowej, nauczyciel (w szerokim znaczeniu tego słowa – czy to będzie szkolny nauczyciel, czy rodzic, czy dziadek, który prowadzi z dzieckiem dyskusje o życiu) – nauczyciel powinien sam być człowiekiem sukcesu. Kucharz nie nauczy ucznia szycia, jeśli sam nie ma o nim zielonego pojęcia. Motorniczy nie nauczy ucznia latania samolotem, jeśli sam nigdy tego nie robił. Nauczyciel szkolny nie nauczy dziecka tego, jak osiągać sukcesy, jeśli sam jest człowiekiem sfrustrowanym i niezadowolonym z życia. A niestety większość nauczycieli JEST NIEZADOWOLONYCH Z ŻYCIA. Jeśli Ty jesteś nauczycielem i jesteś pełen pasji, entuzjazmu i kochasz to, co robisz, to przepraszam. Jesteś tym wspaniałym wyjątkiem, którego entuzjazm i tak zostanie z czasem przygaszony przez SZKOŁĘ jako SYSTEM. Bo w systemie, żeby dobrze funkcjonował, wszystkie części mechanizmu muszą kręcić się zgodnie, według tego samego rytmu. Jeśli jedna część odstaje, to trzeba ją dostosować do reszty systemu.

Przykład 1 – Matematyka.
Pani Iksińska trafiła jako nauczyciel do szkoły o tak zwanym wyższym poziomie wymagań. W szkole tej są uczniowie wyselekcjonowani, którzy musieli przejść przez test kwalifikacyjny sprawdzający ich predyspozycje. Owa Pani chce sobie wyrobić autorytet. Jak to robi? Narzuca swój sposób rozwiązania każdego zadania. Inne sposoby NIE ISTNIEJĄ. A jak istnieją… to i tak nie istnieją ;) Uczeń nie ma żadnej możliwości sam dojść do tego, jaką metodą można zadanie rozwiązać. Po co ma dochodzić, skoro istnieje jedna, jedynie słuszna metoda? Jeśli zastosuje inną, otrzymuje jedynkę, bo Pani nie ma na tyle dobrej woli (a myślę, że także i wystarczającej kompetencji), żeby prześledzić tok rozumowania ucznia.

Czy Ty możesz sobie wyobrazić, jakie to ma konsekwencje? Szczególnie dla tych zdolnych uczniów, którzy mieli – przychodząc do tej szkoły – olbrzymi potencjał? Zero myślenia, zero kreatywności, zero rozwoju. A przecież to właśnie w szkole powinniśmy mieć SZANSĘ ROZWOJU?

Nauka życiowa z takich lekcji dla ucznia:
1. Każdy problem ma tylko jedno prawidłowe rozwiązanie.
2. Szukanie innych rozwiązań jest karane czy – w najlepszym przypadku – nieopłacalne.
3. Rozwiązania niestandardowe są złe.
4. Nie ma sensu myśleć, bo i po co?

Przykład 2 – Fizyka
Uczeń przygotowuje się do sprawdzianu. Ponieważ nie do końca rozumie jakieś zagadnienie, na sprawdzianie jego rozumowanie poszło złym tokiem i dostaje jedynkę. Nie jest zadowolony z tej jedynki. Chce wziąć sprawy w swoje ręce i coś z tym zrobić. Prosi kolegów, by mu wytłumaczyli temat i rozumie już gdzie leżał błąd w jego pojmowaniu. Chce poprawić ocenę i idzie do nauczyciela z pytaniem, co może zrobić, by otrzymać szansę na poprawę oceny. Jesteś ciekaw, co odpowiedział nauczyciel? „Dla śmierdzących leni nie mam sposobów na poprawę oceny”. Brzmi niewiarygodnie? A jednak jest to cytat prawdziwy.

No dobrze. Jaką naukę życiową wyciąga uczeń z tej lekcji?
1. nie warto podejmować inicjatywy.
2. nie warto podejmować prób naprawiania swoich błędów.
3. nie warto wychodzić do innych ludzi z prośbą, czy propozycją, bo spotkam się z odrzuceniem.
4. nie warto podejmować żadnego wysiłku, bo przecież jestem śmierdzącym leniem.

Jakże łatwo jest postawić uczniowi jedynkę. Jakże łatwo jest mu powiedzieć, że do niczego się nie nadaje. To przecież nic nie kosztuje.

O wiele trudniej jest zachęcić ucznia do myślenia, bo a nuż okaże się, że w pewnych sprawach jest mądrzejszy lub bardziej błyskotliwy ode mnie? A nuż wyjdą jakieś moje braki?

Zdemotywować ucznia jest bardzo łatwo. Wystarczy powiedzieć parę krzywdzących słów. Jeśli uczeń nie ma oparcia w rodzinie (co się niestety często zdarza), to zostaje skrzywienie na całe życie. Rośnie kolejny frustrat.

Żeby ZMOTYWOWAĆ ucznia do myślenia, działania i rozwoju, potrzeba czegoś znacznie więcej, niż studiów magisterskich z danego przedmiotu. Potrzebna jest elementarna wiedza z zakresu inteligencji emocjonalnej i psychologii osiągnięć. Nauczyciel, który ma tę wiedzę, zdaje sobie sprawę, że marchewka jest lepsza niż kij, czyli nagroda jest skuteczniejsza od kary. Jeśli zadasz sobie choć odrobinę trudu, by poznać ucznia, to nawet wtedy, gdy on nie przepada za Twoim przedmiotem, możesz mu dać takie wyzwania, które go uskrzydlą. Dadzą mu poczucie tego, że może dać z siebie coś wartościowego. Wystarczy, że wykorzystasz do tego jego pasje, zainteresowania i umiejętności. Wszystko da się połączyć.

Jeśli postawisz uczniowi jedynkę i powiesz z życzliwością w głosie: „Teraz nie poszło ci najlepiej, ale wierzę w ciebie. Jestem pewien, że dasz sobie radę i wkrótce to poprawisz.” – jak myślisz, jaki będzie efekt? A jeśli temu samemu uczniowi powiesz ironicznie – „Znowu jedynka, ale czegóż innego mogłem się po tobie spodziewać…” – jakie to przyniesie rezultaty?

Nauczyciel to też człowiek. To prawda. Może mieć swoje gorsze dni, zły humor, tragedie rodzinne, problemy zdrowotne i wszelkie inne ludzkie przypadłości. Jednak wszyscy mamy takie problemy. Gdy do biura wpadnie Pan Igrekowski, którego roznosi złość i frustracja spowodowane problemami w domu, ktoś mu po prostu powie -„Weź się w garść, chłopie” albo „Wyluzuj i przestań się wyładowywać na niewinnych ludziach”. Dorosły dorosłemu powie, co o nim myśli i da mu mniej lub bardziej delikatnie znać, by coś ze sobą zrobił. A nauczyciel w szkole? Może wyładowywać swoje frustracje bezkarnie, bo nikt z uczniów nie odważy się powiedzieć „Wyluzuj kobieto. To nie jest moja wina, że masz problemy osobiste”. Najgorsze jest to, że jakby tak powiedział, to miałby rację. Bo każdy dorosły człowiek powinien nauczyć się dojrzałego i odpowiedzialnego radzenia sobie z własnymi problemami. Ale do tego znowu jest potrzebna inteligencja emocjonalna. Może zamiast inwestować w komputery, które i tak nie są w szkole wykorzystywane, zainwestować w szkolenia z inteligencji emocjonalnej dla nauczycieli?

Podałam wyżej tylko kilka przykładów niekompetencji nauczycieli. Jest ich znacznie więcej i prawdę mówiąc można by było na ten temat napisać książkę. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy nauczyciele są źli. Nie chcę też, żeby to zostało odebrane jako atak. Sama znam też i takich nauczycieli, którzy są wspaniałymi ludźmi, pracują z pasją i wkładają dużo serca w to, co robią.

Ten wpis to po prostu mój krzyk bezsilności na to, co obserwuję wokół siebie w szerszej perspektywie.

To NIE ocena w szkole jest najważniejsza. To nawet NIE to jest najważniejsze, jakie szkoły uczeń ukończy i z jakimi wynikami. Ważne jest to, jak będzie przygotowany do życia.

Zupełnie niedawno miałam okazję rozmawiać z pewnym ojcem, który został zwolniony z pracy (z przyczyn ekonomicznych) i bezskutecznie próbował znaleźć zatrudnienie gdzie indziej. Miał za sobą wiele rozmów kwalifikacyjnych, ale żadnych efektów. Czas mijał, a on był ciągle bez pracy. Był bardzo rozżalony – jak to możliwe, że on, z wyższym wykształceniem, nie może znaleźć pracy?! Słuchając tego człowieka, wiedziałam już na pewno, że z takim nastawieniem, czyli przywiązywaniem nadmiernej wagi do wartości studiów, człowiek ten nie osiągnie sukcesu życiowego. A możliwość dłuższej rozmowy z nim i zaobserwowania jego zachowań na zebraniu z rodzicami dały mi odpowiedź, dlaczego on nie może znaleźć pracy. Sama nigdy nie chciałabym mieć w zespole człowieka o podobnym nastawieniu do życia i ludzi i na pewno bym kogoś takiego nie zatrudniła. Dla mnie to był przykład typowego frustrata, o którym piszę w tytule tego artykułu.

Ten sam ojciec skarżył się, że nie ma kontaktu ze swoim nastoletnim synem. To taki częsty problem, prawda? Problemy z nastolatkami… A wiesz, jaki jest jedyny temat rozmów tego ojca z synem? OCENY. Ten sam człowiek, który widzi, że szkolna edukacja nie daje gwarancji otrzymania zatrudnienia, interesuje się tylko tym, dlaczego syn ma takie słabe oceny. Jak może mieć z tym synem kontakt, skoro NIC O NIM NIE WIE???

Nie wspieraj szkoły w hodowaniu frustratów. Daj swojemu dziecku wzór do naśladowania. Rozwijaj się i bądź z dnia na dzień coraz lepszym człowiekiem. Bądź dla dziecka prawdziwym przyjacielem, z którym może rozmawiać o wszystkim. Bądź dla dziecka nauczycielem, który je wspiera, dodaje wiary w siebie i buduje jego poczucie własnej wartości. Nauczycielem, który je zachęca i pozytywnie motywuje.

Mamy już w społeczeństwie wystarczająco dużo smutnych, niezadowolonych, sfrustrowanych ludzi, którzy żyją z dnia na dzień i są zmęczeni codziennością. Więcej frustratów nam nie trzeba.

 

Jolanta Gajda, redaktor serwisu SuperKid.pl
autorka publikacji \”ABC Mądrego Rodzica\”

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nie ma ludzi niezdolnych do ukończenia studiów wyższych – potrzebna jest tylko wiara w sukces

Szkoła zaszczepia wiele fałszywych etykietek – np. etykietki ucznia niezdolnego do matematyki, fizyki czy w ogóle ucznia ogólnie miernego.

Szkoła w ogóle nie pomaga w odkrywaniu talentów, a przecież to najlepsze pole do eksperymentów, w czym jestem dobry, w czym mogę osiągać sukcesy ponadprzeciętne, co mi sprawia szczególną przyjemność.
Zdarzają się śladowo jakieś konkursy, w których uczniowie mogą się wykazać swoimi predyspozycjami, ale nie mają zwykle okazji rozwijać tych talentów na lekcjach.

Nudne, sztampowe lekcje i encyklopedyczność jako podstawowe kryterium wymagań.

I tak wzrastasz w przekonaniu, że nie tobie pisana kariera, nie tobie pisane dalsze kształcenie.

A przed tobą prosty zawód. A w ostateczności emigracja za granicę, gdzie już całe życie będziesz tym „robotnikiem” od prac nieskomplikowanych.

A ja powiem, że to oczywista nieprawda. I nawet mam dowód w postaci świadectw osoby z rodziny :-)

W sumie to nie wiem, dlaczego mój mąż miał opinię miernego ucznia już od szkoły podstawowej, nie mówiąc o średniej.
Nie miał co prawda wsparcia w domu, wiecznie potrzebny do pomocy mamie. Co tam jeszcze w tym domu było, nieważne.

Ale z jego świetną pamięcią i pomysłowością to nie rozumiem, dlaczego nie błyszczał jako uczeń.

No i tak się złożyło, że zdecydowaliśmy o tym, że pójdzie drogą zawodu nauczyciela techniki i trzeba było uzupełnić wykształcenie.
Poszedł na roczny kurs przygotowawczy do egzaminów na studia wyższe. Potem podjął studia zaoczne
na Politechnice Lubelskiej.

Nie raz przeżywał kryzys, że sobie nie poradzi.

Ale go wspierałam psychicznie, zachęcałam do wysiłku, przygotowywania kolejnych prac na zaliczenia, wyjazdu na kolejne zjazdy.
Nie studiowałam za niego.

W ciągu 4 lat studiów przygotowała mu tylko 2 prace z dydaktyki, bo klasy autorskie to był mój konik. A z kolei projekt imprezy technicznej w szkole to sama przyjemność, gdy ja tyle wiedziałam o zabawkach, bo mąż wiecznie coś z synem modelował. A to z konstrukcji metalowych, a to drewnianych, a to Lego Technic. No i tak zdobył w indeksie 2 oceny celujące.

A co do pracy mgr, to pomogłam mu wybrać ciekawy temat, z uniknięciem jakichś idiotycznych rozważań teoretycznych nikomu niepotrzebnych.

On się świetnie znał na samochodach, ja na programowaniu. I tak powstał nowatorski na tamte czasy, 1994 rok, program w Pascalu, z opisami układów samochodu na przykładzie Fiata 126P, z obrazkami poszczególnych układów samochodu wyświetlanymi po wciśnięciu klawisza. No i jeszcze jeden bajer – animacja działania silnika czterosuwowego.
Ocena pracy celująca.

Ale jakie miało to przełożenie na przebieg egzaminu.
Mąż „zastrzelił” komisję programem, więc zajęli się pytaniami z techniki. A że z techniki był rewelacyjny,
to i obronił się na 5. A że studia skończył ze średnią coś ponad 4, to w otrzymał dyplom mgr także na bdb :-)

Zauważ, co za osiągnięcie! Średnia ocen ze studiów nieco ponad 4. Na studiach zaocznych to bez tych piątek z w-f i języka obcego.

Nie ma rzeczy niemożliwych. Potrzebne ci jest tylko wsparcie psychiczne,
że wszystko możesz :-)

A ty jakie masz doświadczenia?
Wmówił ci ktoś, że jesteś mało zdolną uczennicą?

Nie wierz mu :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Jakie przekonania daje nam w spadku szkoła?

Bardzo obniża samoocenę krytyka innych, szczególnie autorytetów.

Prowadzi to nas do poczucia, że:
– zawsze zawodzę
– nie umiem, nie potrafię
– nigdy nie mogę
– jestem do niczego.

Co często odbiera chęci do działania, a nawet do próbowania.

Pierwszy wpływ na nasze zachowania społeczne ma swe miejsce oczywiście
w dzieciństwie.

Każdy przychodzi na świat z wielkim potencjałem. Ale już w dzieciństwie może go obniżać zachowanie rodziców wobec nas. Rodzice mogą być nadmiernie wymagający, krytykujący każde nasze poczynanie, mogą stosować przemoc fizyczną lub psychiczną, lub wręcz przeciwnie, być nadmiernie chroniący, nadopiekuńczy. Prowadzi to do wykształcenia niskiej samooceny, postaw lękowych w pierwszym przypadku lub braku odporności na stres, w drugim.

Jest to bardzo obszerny temat i wolałabym w zakresie przyczyn niskiej samooceny i negatywnych przekonań skupić się na błędach systemu edukacyjnego.

Jakie więc błędy systemu edukacyjnego obniżają samoocenę?

Czytaj dalej

Jak pokonać lęk przed porażką?

Otrzymałam pytanie od Czytelniczki:

|Pytanie:|Jestem Jola, od jakiegoś czasu jestem agentem ubezpieczeniowym –
na początku może nie szło mi super, ale jakoś tak. A teraz każdy telefon, jaki mam wykonać do klientów, aby się umówić, jest odkladany na jutro, jutro i on nie przychodzi.
Myślę sobie że jeśli klient ze mną się nawet umówi, to i tak nie jestem na tyle dobra, aby sprzedać mu ubezpieczenia lub fundusz inwestycyjny. Jak się douczę, to na pewno to zrobię. Ale im więcej się uczę, tym jest gorzej.
Proszę o pomoc. Nie wiem, czy to lęk przed porażką, czy to lęki przed kontaktami
z ludźmi – bo jeśli klient sam zadzwoni i umówimy się na spotkanie, to jadę
bez problemów i sprzedaję.
Czy w mojej podświadomości jest to, że jeśli on sam dzwoni, to napewno kupi, a jeśli ja dzwonię, to on pewnie nie chce ubezpieczeń. Pozdrawiam

Witaj Jolu.

Wprowadzasz do swojej podświadomości cały szereg blokujących cię myśli: że nie jesteś dość dobra
i że klient nie chce ubezpieczeń.

Po pierwsze – Jak NAJSZYBCIEJ wyrzuć te słowa ze słownika swoich myśli.

Na pewno umiesz wystarczająco dużo, by sprzedawać, bo osiągasz w sprzedaży sukcesy. A jeśli to klienci sami dzwonią do ciebie, to znaczy, że masz skuteczny marketing i można ci tylko pogratulować.
Może tych klientów dzwoniących do ciebie jest zbyt mało, to dowiaduj się przy okazji rozmowy z klientem, skąd się o tobie dowiedział, i wzmocnij ten kanał docierania z informacją do klientów.

Po drugie – na pewno musisz być do rozmów z klientami przygotowana, więc przygotuj sobie scenariusz takiej rozmowy.

Po trzecie – wzmocnij swoje poczucie osiągania sukcesu.

I tu może ci się przydać tzw. Lista Zwycięstw, czyli zeszyt, w którym spiszesz swoje osiągnięcia, z których jesteś dumna. I do tego zeszytu wpisuj kolejne swoje sukcesy.
Oczywiście, nie bądź zbyt wymagająca i nie dyskredytuj nawet małych osiągnięć.

Prześledź swoje małe i duże sukcesy, poczynając od dzieciństwa.

Po czwarte – wesprzyj w sobie pewność, że podczas rozmowy z klientem osiągniesz sukces, afirmacjami.
A także, że w ogóle będziesz przyciągać najlepszych klientów, z którymi rozmowa należy do przyjemności
i w kontakcie z którymi obydwie strony czują się win-win, bo ty osiągnęłaś swój cel sprzedażowy, a klient zyskał ubezpieczenie, które jest korzystne dla niego.

Dziś tylko podam ci kilka przykładowych, a pracy z afirmacjami poświęcę osobny wpis.

Jestem osobą komunikatywną, empatyczną i miłą, umiem słuchać, jest więc naturalne dla mnie, że ludzie kochają ze mną rozmawiać.

Mogę odnieść sukces we wszystkim, na czym mi zależy.

W każdej sytuacji odważnie jestem sobą.

Przyciągam do siebie najlepszych klientów, bo trzymam się dobrze opracowanego planu marketingowego.

Przepisuj je codziennie rano i wieczorem do specjalnie na ten cel założonego zeszytu.
A więc to już dwa zeszyty: Lista Zwycięstw i Zeszyt Afirmacji. A wkrótce czeka cię założenie jeszcze jednego zeszytu – Dziennika Pozytywnej Zmiany :-)

Jutro podpowiem ci jeszcze, jak pokonać lęk przed spotkaniem z klientem. Jeśli to w tym tkwi problem.

Po piąte – pokochaj siebie. Co także można zrobić za pomocą afirmacji.

Po szóste – wybacz sobie niedoskonałości. A jeśli wydaje ci się to trudne, skorzystaj z arkusza RW, o którym pisałam niedawno.

I ruszaj do boju :-)

Załóż sobie, że dziennie przeprowadzisz ileś rozmów.
Nastaw się do tej rozmowy pozytywnie, pamiętaj o uśmiechu, bo klient przez słuchawkę ten uśmiech słyszy :-)

Podziel się w komentarzu, czy pomogło.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Zmiana na zewnątrz zaczyna się od zmiany myśli

Ja przeszłam w drodze eksperymentów własną drogę oczyszczania blokad emocjonalnych, które już w końcu utrudniały mi codzienne funkcjonowanie w relacjach społecznych.
Miałam tyle skojarzeń w organizmie z zagrożeniem, że wszystko mogło automatycznie bez udziału myśli,
czyli krytyka wewnętrznego, wywołać stres. Bo to nie był stres związany z tym, że oceniłam negatywnie jakieś swoje zachowanie, wypowiedź. To była automatyczna panika i blokada naturalności.

Jak duże stresy społeczne można mieć, które wynikają z blokad emocjonalnych w organizmie?

Czytaj dalej

Co daje poczucie harmonii w życiu?

Parę dni temu odbył się webinar Adama Krasowskiego Techniki Uwalniania – Sukces w bizesie. Nie mogłam wziąć udziału, bo w tym czasie miałam webinar mojej mentorki Wandy Loskot. Ale otrzymałam link do nagrania i dziś wysłuchałam.

Jestem pod wrażeniem i polecam wysłuchanie Audycji 2. Trzeba sobie zarezerwować ponad 2 godziny,
ale warto. Mnie w trakcie słuchania ogarniało coraz większe poczucie szczęścia i miłości. Zbieżność intencji
i etapów rozwoju :-)

Adam pięknie mówi o spełnionym życiu, w którym gości spokój, miłość, akceptacja, odwaga i poczucie mocy. Właśnie, nie poczucie siły, którą się może zagubiło w wyniku różnych zdarzeń, tak to nazywałam. Poczucie mocy jest lepszym określeniem
dla poczucia bycia sobą, silnym i pewnym swej drogi.

A od czego należy się uwolnić?

Od negatywnych emocji: dumy, złości, pożądania, strachu, apatii i poczucia winy.

W tym tkwi sekret życia w harmonii.

Bardzo wiele zła powoduje w nas pielęgnowanie poczucia winy. Ale temu najskuteczniej służy Radykalne Wybaczanie i gra Satori. Także EFT (Emotional Freedom techniques, Techniki Emocjonalnej Wolności), które w skuteczny sposób usuwa blokady emocjonalne narosłe w wyniku kumulowania się krzywd. Doznanych obiektywnie czy wyobrażonych. Czegoś nas to doświadczenie miało nauczyć. Ale nie warto nim żyć. Przeszłość trzeba odciąć i potraktować jak lekcję.

Zapraszam do dzielenia się przemyśleniami, Grażyna

Stres – czy zawsze jest szkodliwy?

Chciałabym cię zaprosić dziś na GRATISOWE spotkanie on-line z Michałem Jankowiakiem nt. STRES – czym jest i jak nad nim zapanować.

Możesz zapisać się na stronie STRES – czym jest i jak nad nim zapanować.

Ja polecam! Michał daje z siebie dużo na szkoleniach, panuje atmosfera przyjaźni i zaufania :-)

A o czym szkolenie?

Stres to inaczej napięcie, pobudzenie. To nasza wewnętrzna reakcja na świat wewnętrzny (myśli, emocje) i zewnętrzny (ludzie, miejsca, sytuacje).

Odmianą stresu jest motywacja – pozytywne pobudzenie na drodze do celu. Stan, w którym planujesz swoją przyszłość i czujesz, że Twoje mięśnie chcą zacząć działać, by ją zrealizować.

Przyzwyczailiśmy się do nazywania stresem tylko negatywnego napięcia, które nieokiełznane, może doprowadzić do różnych zaburzeń w naszym funkcjonowaniu – psychicznym (depresja, nerwica, bezsenność) i fizjologicznym (bóle głowy, zaburzenia pracy układu pokarmowego, krążenia, nawet nowotwory).

To, z czego nie zdaje sobie sprawy większość ludzi to fakt, że większość stresu w naszym życiu bierze się nie z rzeczywistości, ale z tego, że patrzymy na nią w określony sposób.

Na spotkaniu poznasz:

– Użyteczną koncepcję nt. tego, czym jest stres i według jakich zasad można z nim pracować,
– Rolę stresu w naszej ewolucji i rozwoju społecznym,
– Metody obniżania i uwalniania się od negatywnego stresu,

Przedłużający się stres jest zawsze sygnałem o konflikcie wewnętrznym – pomiędzy różnymi aspektami naszej osobowości. Rozwiązując wewnętrzne konflikty i zmieniając spojrzenie na tzw. „sytuacje stresowe” uświadomisz sobie, że wolność emocjonalna, gdy masz odpowiednie narzędzia, to po prostu kwestia wyboru i sposób na spełnione życie./…/

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Czy depresja to choroba?

Pod wpływem pewnej dyskusji, jaką miałam okazję prowadzić dziś nt. depresji, postanowiłam napisać parę słów.

Wg klasyfikacji psychiatrycznej depresja to choroba psychiczna.

Ja tak nie uważam.

Rozumiem, że w wyniku pewnych dramatycznych przeżyć, straty kogoś bliskiego itp. popada się w stan psychiczny głębokiego przygnębienia. Potrzebne są tabletki chwilowo, żeby zagłuszyć ten ból po stracie,
a potem potrzebny jest mądry doradca, który pomoże ten ból przepracować.

Ale trzymanie kogoś kilka lat na tabletkach, bo nadal jest w depresji, jest – moim zdaniem – nieskutecznością specjalisty, który wmawia klientowi-pacjentowi, że depresja to choroba i wymaga ona leczenia, czyli tabletek.

Tabletki nie leczą, tylko zagłuszają emocje.
Więc te emocje nie zostały przepracowane.

A może czas pokazać klientowi-pacjentowi jak zacząć żyć? Czas skierować jego myśli na to życie. Jak wziąć odpowiedzialność za własne życie we własne ręce?

Bo klient-pacjent wierzy, że to choroba i sobie bez tabletek nie poradzi.

No ale już do klienta-pacjenta nie dociera fakt, że to choroba psychiczna.
Choroba.
Jaka? Somatyczna?

Ale jakim cudem można dostać choroby psychicznej na całe życie z powodu nawet dramatycznych przeżyć?

Zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Przekonania – KOBIETA

Jestem niesamowicie zmęczona po intensywnych warsztatach Ani Witowskiej, ale chciałam się podzielić z tobą wynikiem jednego ćwiczenia, czyli MOIMI przekonaniami Co to znaczy KOBIETA?

Warsztat Ani, praca z emocjami i podświadomością, gdy Ania gada przez pół godziny, jakby czytała z kartki,
a tu ani ją podejrzeć, bo się właśnie człowiek z zamkniętymi oczami uwalnia z negatywnych więzów… to REWELACJA! ZA TAK ŚMIESZNIE NISKĄ CENĘ 350 zł za dwa dni, 10:00-18:00, 10:00-16:00.

Ano, chciała być aktorką, ale tatuś w to nie wierzył…

Czytaj dalej

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin