Archiwum kategorii:Praca

Wizytówki wg zasad feng shui

A dziś taka mała niespodzianka, czyli czym to się jeszcze zajmowałam w swoim biznesie.

Zaczynałam od działalności poligraficznej, więc wizytówki także były w ofercie. Ale jak przeczytałam kiedyś artykuł nt. zasad feng shui w wizytówkach, to już inaczej wizytówek nie projektowałam.
Miałam informację na stronie firmowej na ten temat w odpowiedniej opcji, ale niestety w html-u, a już dawno mam nową stronę na joomli i może i mam drobną poligrafię, ale już chyba nie umieszczałam podpopcji nt. zasad feng shui.

Więc tylko daję ci do poczytania artykuł, jaki kiedyś na ten temat napisałam do Millionaire Magazynu, do działu, który wymyśliłam i prowadziłam.


Oczywiście, jak przeczytasz artykuł i cię przekona ta informacja, że też chcesz mieć wg tych zasad zaprojektowane wizytówki, to udostępniam ci go po to, żebyś wiedziała, czego ewentualnie wymagać od firmy, która przygotowuje dla ciebie projekt wizytówki :-)
Zrobienie 100 sztuk wizytówek z przesyłką ode mnie byłoby bezsensowne, a nawet 200 czy 300 czy 500 sztuk, biorąc
pod uwagę, jakie oferty na druk 500 sztuk wizytówek można znaleźć w sieci.

To tylko wskazówki co do projektu.
I jak przeczytasz w artykule, nic więcej nie ma na ten temat, nawet w książce, która mi to obiecywała w ofercie, dlatego ją zakupiłam, żeby się dowiedzieć jeszcze więcej.

A z kolei też uprzedzam, że specjaliści od feng shui to może by
w ogóle te koncepcje wywracali do góry nogami, ale swoich innych koncepcji do tej pory nigdzie nie opisali.

I jak ci się podoba ta wskazówka? Podziel się, proszę,
w komentarzu i poleć wpis znajomym :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Podstawowe błędy, jakich nie należy popełniać przy rozwijaniu biznesu

Po zapisaniu się do Klubu Przedsiębiorcy 18 IX 2007 roku i dzięki nawiązaniu współpracy z Kamilem Cebulskim także we wrześniu 2007 roku, już przed połową 2008 roku z osoby, która całymi miesiącami nie odnotowuje wizyty klienta miejscowego, stałam się osobą, która sypia po 4-5 godzin na 48 godzin. Bardzo dużo pracy i bardzo dużo szkoleń. Szkoleń płatnych i gratisowych. Z marketingu i różnych obszarów rozwoju osobistego. Miałam nawet wtedy wpisy na blogu www.blog.madgraf.eu na ten temat, że pracuję po dwie doby bez snu.

Działalność się bujnie rozwinęła, to bardzo dobrze. Ale niekoniecznie w dobrym kierunku.

Bo ja sprzedawałam swój czas, zarabiając na składach i korektach. To raz.

A dwa, pracowałam za stawki minimalne na rynku, no bo albo pani akceptuje tę stawkę, albo będę współpracować z kim innym, albo wręcz za stawki przypadkowe i śmieszne przy składach skomplikowanych publikacji z wieloma fotografiami, na tej samej zasadzie, no bo albo pani zaakceptuje, albo damy komu innemu, i zamiast np. godziwego i adekwatnego do wkładu pracy wynagrodzenia za pracę ok. 19 000 zł netto, otrzymywałam propozycję 5000 zł brutto…

I akceptowałam, bo szybko pracuję…

A wszystko po to, by wyrabiać się z należnościami za inwestycje, w które się optymistycznie kolejno „wkręcałam” (no bo „niezbędne i potrzebne, a ja zarabiam dużo”) i nie stracić Certyfikatu Rzetelna Firma
w Krajowym Rejestrze Długów, który był dla mnie bardzo ważny i prestiżowy.
I mobilizował mnie do rzetelności w rozliczeniach finansowych z bankami i firmami, z którymi współpracuję.

A trzy. Przejmowałam nieodpowiedzialność klientów na siebie, czyli dawałam im beztrosko dowolnie długi czas na przygotowywanie materiałów, a gdy okazywało się, że termin przekazania publikacji ich klientom jest niewzruszony i krótki, pracowałam nawet tydzień prawie bez przerwy i bez snu, na zasadzie, „padam”, no to chwilę się prześpię, budzik za parę godzin i… dalej do pracy, no bo trzeba terminu dotrzymać. Bo po co komu publikacja po imprezie, na którą była zaplanowana do promowania osiągnięć klienta. A proces składu publikacji, szczególnie skomplikowanej, z licznymi fotografiami, ma swoje nieubłagane wymagania
i potrzebuje czasu.

No a na dodatek, moje 48 godzin to nie była tylko praca i udział w szkoleniach, ale także rozległa pomoc innym. Nie byłam asertywna, nie umiałam odmówić pomocy, więc całymi godzinami udzielałam też znajomym porad na Skypie w ich problemach zawodowych. Więc tym bardziej, szaleńczy wyścig z zarabianiem i 48 godzin na dobę to za mało…

I jak ci się podobają moje „ostrzeżenia”, zapraszam do komentowania :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Biuro w domu to znak nowoczesności, a nie „byle jakości” firmy :-)

Zawsze byłam krytykowana za biuro w domu, no bo to oznaczało wg ludzi, że mnie „nie stać” na lokal
na mieście. Czyli – firma marna.

Nigdy nie uważałam, że powinnam się wpakować w sprzedawanie „mydła i powidła”,
by utrzymywanie tego lokalu było w ogóle opłacalne.
A ja i tak robotę robiłabym w domu, a tu tylko pani by przyjmowała zlecenia
i sprzedawała „wszystko”, by zarobić na siebie, podatki i lokal.

No i od paru lat mam do tego nareszcie zdrowe podejście, bo Wanda Loskot, moja mentorka, zawsze nam mówiła, że to fantastyczny wybór – biuro w domu. Oczywiście, zorganizowane w oddzieleniu od życia domowego. Nie tylko fizycznie, jako wydzielone pomieszczenie. Ale także w oddzieleniu „mentalnym”
od rodziny na czas pracy.

Co prawda, w pewnych ważnych okolicznościach, gdy dziecko potrzebuje wsparcia natychmiast, ważne jest, że ma mamę stale „pod ręką”. A robotę się nadrobi w późniejszej godzinie :)

I dziś wyczytałam w wiadomościach z Marketingu przy Kawie o Linsday Lohan w areszcie, no i okazało się,
że ta Linsday „pracuje zdalnie z domu w reklamie”.
Cały artykuł dostępny po zalogowaniu do serwisu.

Ja skopiuję tu tylko fragment, kto obecnie „pracuje w domu” i że to modne :-)

Modna ostatnio praca z domu to rozwiązanie nie tylko dla matek, które pragną wykonywać zlecenia
i jednocześnie opiekować się dziećmi, czy dla urodzonych freelancerów: programistów, grafików, fotografów oraz dziennikarzy. Tę formę pracy zdalnej odkryła również ostatnio Lindsay Lohan. I nieźle na niej zarobiła. /…/

A ty jakie masz zdanie na temat pracy w domu?
Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

A jak tam twoje poszukiwania biznesowe?

Niekoniecznie, „jedynym słusznym” rozwiązaniem jest prowadzenie własnej firmy.

Choć to najlepszy układ, bo nie masz nad sobą kierownika, dyrektora i sama jesteś odpowiedzialna za siebie i swoje rezultaty.

I nikt ci np. nie zabrania pojechać na ważne szkolenie.

Jak ja np. miałam w swojej pierwszej pracy jako nauczyciel, gdy mi pani wicedyrektor zabroniła pojechać
na kurs, no „bo z jaką szkodą dla uczniów się to odbędzie”. To, że mnie nie będzie w szkole przez 1 tydzień, czyli przepadnie każdej klasie 1 lekcja… Szczególnie, że było to na początku września, gdy szkoła dopiero się „rozkręca”. A ja pytam: „a z jaką szkodą dla uczniów się to odbędzie, jak ja nie pojadę”, i się nie nauczę czegoś nowego i przydatnego uczniom. Taką to „światłą” miałam panią wicedyrektor w szkole…
Co prawda na ten kurs jednak pojechałam, bo wywarłam „presję” na dyrektora naczelnego, czyli kolegę
w moim wieku, który tym dyrektorem niedawno został i zażartowałam, że nie wyjdę z jego gabinetu, dopóki mi nie pozwoli, choć uprzedzam lojalnie, że już z panią wicedyrektor rozmawiałam i ona mi zabroniła :-)

Bo moją pierwszą pracą po ukończeniu studiów była właśnie praca nauczyciela od września 1982 roku. Przynosiła mi wiele stresów.
Choć jest to też okres wielu wspaniałych możliwości związanych z propagowaniem przeze mnie zastosowania komputerów w dydaktyce nauczania różnych przedmiotów. A nawet miałam okazję zapisać się na kartach historii komputeryzacji dydaktyki Lubelszczyzny w latach 90. jako prekursor tej idei.

Firmę zaś założyłam we wrześniu 1994 roku, przebywając na urlopie wychowawczym. Była to początkowo działalność w zakresie usług poligraficznych, po paru latach włączyłam w to działalność wydawniczą. Całkowity jednak brak wiedzy marketingowej i popełnianie licznych błędów spowodowały, że firma sobie „sama” działała, działała …aż do jej „zapaści” w 2007 roku, gdy klienci przestali się pojawiać.

A wrzesień 2007 był przełomowy w całym moim życiu.

Ma rację Kamil Cebulski w swojej książce Myśleć Jak Milionerzy, str. 146:

Jedna z najlepszych rad, jaką mogę dać, nie brzmi, rób wszystko dokładnie tak samo jak ja. Rada ta jest opisana w Efekcie Motyla:
Zacznij działać. Tak. Zacznij działać, bo działając, zwiększasz prawdopodobieństwo nieprawdopodobnych rzeczy.

Bo tego ważnego września 2007 roku, w jakąś niedzielę, całkowicie załamana brakiem klientów jednak się zmobilizowałam i pojechałam na moje pierwsze osobiste spotkanie z Kamilem Cebulskim,
czyli I konferencję Myśleć Jak Milionerzy do Lublina.
I na parę lat nasze drogi zawodowe się „zeszły”, bo Kamil po rozmowie ze mną na konferencji uznał, że dobrze przygotuję jego książkę Myśleć Jak Milionerzy do druku. I mi to zaproponował w mailu po konferencji. A potem realizowaliśmy wspólnie inne jego projekty. Jak Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości , czyli spotkania Kamila i zaproszonych gości z młodzieżą szkół powiatu kraśnickiego, czy przygotowywanie wydań magazynu Millionaire Magazine, od numeru 3 do 10, a od 11-tki Kamil nadał mu inny kierunek.

A także 18 IX 2007 roku zapisałam się do Klubu Przedsiębiorcy Wandy Loskot i zaczęłam się uczyć marketingu i badać różne możliwości. Miałam wiele pasji i wiele talentów do wykorzystania. No i wiele umiejętności. No i kilka obszarów, w których zyskałam miano eksperta. Myślę, że już w tych poszukiwaniach „wyszłam na prostą” i wiem, czego chcę.

Najważniejsza jest praca oparta na pasji. Wtedy praca nie jest pracą, jest jakby hobby, czymś, co się wykonuje z przyjemnością i co przynosi stałą radość i człowiek nie może się doczekać, by się temu znowu oddawać.

Ale jeśli zdecydujesz się na własną działalność, to musisz wiedzieć, że znalezienie własnej recepty na biznes nie jest proste.

To droga trudna i raczej długa, zanim się znajdzie zajęcie zgodne ze swoją pasją,
a jednocześnie przynoszące zadowalające dochody.

Jeden z trenerów ostatnio ujawnił swoje zarobki miesięczne, w których pokazał, że na sprzedaży 68 ebooków zarobił ok. 88 zł, na zorganizowaniu wartościowego webinarium ok. 530 zł, a na sprzedaży przez PP szkolenia marketingowego ponad 2 tys. zł…

Z czego wynika, że nie ma co liczyć na to, że na 1 ebooku osiągnie się wolność finansową. I że jedno drogie szkolenie marketingowe nauczy nas, jak go sprzedawać, i to wystarczy. A nawet 2 drogie szkolenia.

I wynika też, że najbardziej w cenie są szkolenia marketingowe i na nich się chyba najlepiej zarabia.
Ale trenerów marketingu jest coraz więcej i są to „mocne” nazwiska.

Raczej droga budowania biznesu wiedzie przez Klub Przedsiębiorcy Wandy Loskot, gdzie stale jesteś
pod „monitoringiem”, czyli opieką Wandy: cotygodniowe webcasty na żywo ze slajdami, co tydzień pocztówka dźwiękowa poruszająca jakiś ważny problem, przypomnienia o wpisie na blogu, dyskusje na Forum Klubu. Plus, oczywiście, wiele materiałów do obejrzenia i ściągnięcia oraz PODSTAWA, czyli 8-odcinkowy program Dynamiczny Rozwój Firmy, jak zbudować strategicznie biznes od podstaw.
A to bardzo przystępna inwestycja, ok. 48 dolarów miesięcznie.

Możliwy jest też szybki rozwój przez baaardzo drogie szkolenie guru marketingowego z coachingiem.

A jak tam twoje poszukiwania satysfakcjonującej pracy? Podziel się, proszę, w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Czy twoim marzeniem jest wydanie własnej książki?

Witaj

Dostałam ostatnio zapytanie, czy mogłabym przygotować do druku książkę do wydrukowania w skromnej ilości 3 egzemplarzy.
Ponieważ celem tej osoby jest zrobienie prezentu dla ukochanej osoby z jej wpisów na blogu z 2 lat pobytu za granicą, a nie jest to cel komercyjny, okroiłam do granic możliwości swoje koszty przygotowania do druku, cena drukarni za druk 3-5 egzemplarzy też okazała się przystępna, i tak oto światło dzienne ujrzy książka za szokująco niską cenę :-)

To skłoniło mnie do stworzenia oferty przygotowania i druku książki na tego rodzaju okoliczności, jak rozdawanie książek z powodu chęci zrobienia komuś prezentu czy zrealizowania celu swojego życia – zostania autorem książki profesjonalnej.
Tym bardziej, że książka silnie wzmacnia autorytet kogoś jako eksperta. A nie jest powiedziane, że ma być zaraz drukowana w dużych ilościach.

Aktualnie oczekuję na wycenę z drukarni druku książki klejonej o rozmiarze A5, 104 strony i 200 stron, w ilości egz. 20 i 100.

Czy ciebie by taki pomysł zainteresował?

Jeśli tak, to czy możesz podzielić się w komentarzu powodem, dla którego wydanie książki byłoby dla ciebie ważne?

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Astrologia, żywioły i najlepsza dla ciebie praca

Dziś kolejna podpowiedź, jak zorientować się w kierunku poszukiwania najlepszego dla siebie zajęcia,pracy, biznesu. W czym możesz się najlepiej spełniać, czuć i nie grozi ci wypalenie zawodowe czy porażki.

4. Żywioły i twój temperament wg Reni Marczewskiej, doradcy osobistego, astrologa, ezoteryka.

Potrzebujesz do ustalenia przewagi żywiołów w twoim profesjonalnym horoskopie urodzeniowym:
– gratisowego programu astrologicznego Urania Bogdana Krusińskiego do pobrania tutaj
lub podania mnie na maila madgraf(małpa)madgraf.eu dokładnej daty urodzenia
z godziną i miejscem, to wygeneruję dla ciebie odpowiednią tabelkę z obsadzeniem twoich żywiołów przez planety, a przy okazji zorientuję się w twoich dominujących planetach

– konsultacji Reni na jej blogu Moc Poznania – Jaki masz temperament, czyli poznaj swój kolor.

W astrologii występują cztery żywioły. Ogień, woda, powietrze i ziemia. Każdemu żywiołowi przyporządkowane są trzy znaki zodiaku. W obrębie każdego z żywiołów mamy do czynienia z trzema jakościami – kardynalną (K), stałą (S) i zmienną (Z).

Na podstawie tabeli posadowienia planet i ważnych punktów w horoskopie można wywnioskować, jaki żywioł dominuje bądź jaki jest w niedostatku.

Renia opisała w swoim blogu odpowiadające przewadze poszczególnych żywiołów typy temperamentu
i odpowiadające im najlepsze zajęcia, a poszczególne typy przypisała „kolorom”.

Na podstawie mojej tabelki z programu Urania ustaliłam, że reprezentuję przewagę koloru żółtego,
czyli przewagę obsadzenia żywiołu powietrza.

Tabela żywiołów w horoskopie GD na podstawie programu Urania

Dominujący żywioł powietrza w horoskopie mają żółci sangwinicy. Żółty to świetny rzecznik prasowy, wszystko wie, wszystkich zna i ma swoje zdanie na każdy temat. Wszystko u nich musi przejść przez filtr rozumu. Są wspaniałymi kompanami, mają niezwykłe poczucie humoru, potrafią rozbawić każdego. Żółtego śmiało można polecić jako kompana w podróży. Możemy być pewni, że nie będziemy się nudzić, zawsze znajdzie temat do rozmowy. Entuzjazm żółtego sprawia, że łatwo pociąga za sobą innych i przekonuje z wdziękiem do swoich idei. Tryska energią i pomysłami nie wiadomo skąd bierze pokłady optymizmu. Sangwinik pracuje słowem, z takim temperamentem mamy najwięcej tłumaczy, dziennikarzy, komików i aktorów. Żółci jednak nie zwracają uwagi na szczegóły, są powierzchowni i niekonsekwentni. Wiele spraw zaczynają z charakterystycznym dla nich entuzjazmem,. natomiast niewiele z nich kończą. Przy zbyt silnym obsadzeniu żywiołu powietrza, osoba taka postrzegana jest jak wieczne dziecko, niedojrzała i niezdyscyplinowana.

Sangwinicy nie potrafią być sami. Potrzebują słuchacza aby czuć się zaspokojonym. Żółci z jednej strony uwielbiają towarzystwo, jednak nie potrafią być stali w relacja, ciągle potrzebują stymulacji intelektualnej i uznania dla własnego poziomu wiedzy. To typ nastawiony raczej na „nadawanie” a nie na „odbiór”. Nie nadaje się na księgowego, wszelkiego rodzaju słupki i wykresy analizuje powierzchownie i po łebkach. Osobom z mocno zaznaczonym żywiołem powietrza trudno jest utrzymać monogamiczny związek, zwykle to on jest inicjatorem zmian. Nie potrafi usiedzieć na miejscu, nie jest również niewolnikiem czasu, często się spóźnia, chcąc być w kilku miejscach w jednym czasie. Na pewno jeden z żółtych wymyślił… Internet. Żółci są najbardziej ze wszystkich innych żywiołów narażeni na wyczerpanie umysłowe. Ich układ nerwowy pracuje na najwyższych obrotach i zdaje się nigdy nie odpoczywać. Dlatego powinni co jakiś czas pomyśleć o medytacji i wyciszaniu, najlepiej z dala od ludzi i przecinania się szlaków komunikacyjnych.

Miałam, oczywiście, problem, że prawie w ogóle nie mam żywiołu ziemi, a to ziemia stabilizuje, tak mi się wydawało.

Zadałam więc Reni w komentarzu dodatkowe pytania.

On 27 Czerwiec 2010 at 11:17 Grazyna Dobromilska Said:
Reniu, znakomite odniesienie do zajęć, w których mogą się realizować poszczególne „kolory” :)

Ja, kobieta żółta, w ziemi tylko Pluton. Ale jakoś mocno stąpam po ziemi biznesu, mimo że z głową
w chmurach pomysłów:)
Co mi tam tak stabilizuje tę skuteczność? Znasz mój horoskop, tabelka wyświetla się w Uranii, ale dla mnie to „czeski film”.

On 27 Czerwiec 2010 at 16:52 renatarot Said:
Witaj Grażynko
U Ciebie wygląda to tak:
Powietrze 50 %
Woda 24 %
Ogień 21 %
Ziemia 5 %
„Dobry” inspirujący wpływ żółtego, intuicyjnie oddziałujący niebieski, dodający aktywności czerwony.
U Ciebie na dodatek czerwieni dodaje również obsadzenie naturalnego domu Barana. Masz silnie obsadzony pierwszy dom.
Mało ziemi, daje swego rodzaju wylewność i aktywność. Jesteśmy przyzwyczajeni, że jak czegoś „nie ma” tośmy… wybrakowani ;) to nie do końca tak. Jeśli żywioł ziemi dominuje możemy być mało… elastyczni.
A Twoja aktywność nie jest w żaden sposób blokowana i stąd u Ciebie tyle energii. Przy mało obsadzonej ziemi natura człowieka może stać się nieco… niespokojna, ale… jeśli uda się tą cechę przekuć w zaletę, może z tego wyniknąć tylko wiele dobrego.
pozdrawiam ciepło
Rena

On 27 Czerwiec 2010 at 19:10 Grazyna Dobromilska Said:
Reniu, dzięki:)

Mnie tam kiedyś bruździł Mars w aspekcie z Neptunem, ale Wojtek mi powiedział, że ten silnie obsadzony Asc wymaga dużej aktywności.

No to ją ukierunkowałam, jestem aktywna za 10 osób i pamiętam też o relaksie i medytacji i życie prowadzę spełnione :)
A oprócz tego lubię się od czasu do czasu po prostu fizycznie zmordować przy porządkach.

On 27 Czerwiec 2010 at 21:23 renatarot Said:
Fakt, Mars z Neptunem zwykle powoduje coś na kształt… rozpływania się energii. No chyba że się jest jak Michael Phelbs ;)
R.

A więc zapraszam cię najpierw do „zdobycia” swojej tabelki z żywiołami, a następnie
na bloga Reni po więcej informacji

Baw się dobrze, a dużo się przy okazji o sobie dowiesz :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Jak rozpoznać swoje talenty?

Od „zawsze” lubiłam wszelkie testy psychologiczne i psychozabawy. To zawsze jakaś inspiracja.

W tzw. międzyczasie poznałam kilka metod, które w sposób kompleksowy pozwalają określić swoje
predyspozycje.

1. Kurs astrologii samopoznania profesjonalnego astrologa Wojciecha Jóźwiaka.

To metoda związana z analizą możliwości, z jakimi przychodzimy na świat w określonym układzie planet akurat panującym w chwili narodzin, i to zarówno przy porodzie odbywającym się w sposób naturalny,
jak i przy porodzie „wymuszonym”, umówionym, poprzez cesarkę.
Jest to metoda naukowa, obiektywna. Niestety, trudna i wymagająca udziału w kursie Wojtka. Ale te kursy stale Wojtek prowadzi, a dyskusje odbywają się na forum zamkniętym. Jeżeli ktoś chce więc poznać niuanse swojego układu planetarnego w kontekście różnych zdarzeń, jakie przytrafiają mu się w życiu, w kontekście stosunków z rodziną itp., to może to przeanalizować dokładnie. Tym bardziej, że odbywa się to nie tylko
przy współudziale Wojtka, ale także w interakcji z innymi uczestnikami szkolenia.

Moje refleksje związane z moją pasją astrologiczną oraz pracę na temat mojej dominującej pary planet Wenus-Saturn możesz poznać w opcji Ulubione/Astrologia samopoznania na mojej stronie firmowej.
W uproszczeniu maksymalnym, Wenus jest planetą piękna, Saturn – dyscypliny, czyli moją domeną jest wrodzone wyczucie piękna i estetyki oraz dokładność i cierpliwość.

2. Książka do samodzielnej analizy osobowości Paul D. Tieger & Barbara Barron-Tieger Rób to, do czego jesteś stworzony (polecam – rewelacja!).

Ta książka wprowadza pojęcie typu osobowości wg klasyfikacji Myers-Briggs i pozwala rozpoznać własny. Wykorzystując ćwiczenia i konkretne strategie poszukiwania pracy, wymienia zawody popularne dla danego typu osobowości. Autorzy zapewniają rozsądne porady zawodowe, naświetlają mocne strony oraz pułapki każdego typu osobowości.

Mój typ osobowości, który zanalizowałam, to ENFJ Extraversion, Intuition, Feeling, Judging (ekstrawertyczny, intuicyjny, odczuwający, osądzający) – „EKSPERT STOSUNKÓW MIĘDZYLUDZKICH”. Mieści się ten typ osobowości w zakresie mojej pasji naprawiania stosunków międzyludzkich :-)

Książka dostępna np. w księgarni Merlin.

Na czym polega klasyfikacja Myers-Briggs możesz poczytać tutaj.

Naprawdę warto nabyć tę książkę i z nią popracować. Zawiera wiele inspirujących przykładów.

Za parę dni zasygnalizuję ci metody oparte na teorii talentów wg Marcusa Buckinghama.

To na talentach opiera się możliwość realizacji swoich pasji z pełną satysfakcją:-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Tablica Wizji – nowy element „układanki”

W maju napisałam na temat tworzenia mapy marzeń, ponieważ jest to bardzo ważny element wizualizacji
za pomocą fotografii i hasłowych tekstów
tego, co się chce w ciągu najbliższego roku osiągnąć.

Oczywiście, znalazłam także informacje, że taka mapa niekoniecznie musi się „sprawdzić” w ciągu tego 1 roku. Wynika to stąd,  że przygotowujemy sobie przyszłość swoimi obecnymi działaniami i jeżeli marzenie jest ambitne :-), może potrzebujemy więcej czasu, by się nam spełniło. Ale Wszechświat będzie nam podsuwał takie „okazje”,  że zaczniemy się do realizacji tego marzenia przybliżać prostą drogą, a nie – zygzakiem :-)

Do tamtego wpisu otrzymałam zapytanie, jak to jest z tymi nazwami: Czy to różne mapy, czy chodzi
„o to samo”
.

Ano, chodzi o to samo, tylko nie jest to pomysł jednej osoby na ten temat. Stąd różne określenia.

Te różne określenia są spotykane dla nazwania mapy obrazkowej wizualizacji marzeń. Nastawiałam się
na nazywanie na swoim przyszłym kursie budowania samooceny takiej wizualizacji mapą marzeń.

Ale doszłam do wniosku, że ta mapa ma głębsze znaczenie. Jest to Mapa Wizji.

Gdy mówiłam, że w budowaniu firmy poznałam u Wandy Loskot pojęcie misji, wizji i celu, w zasadzie nie przywiązywałam wtedy wagi do wizji, bo nie przemawiało do mnie do końca wyobrażanie sobie
ze szczegółami np. biura, w którym będę przyjmować klientów itp. i opisywanie tego na papierze. Blokowała mnie świadomość pieniędzy, jakimi OBECNIE dysponuję.

I skoro nie miałam zapisane na papierze, to uważałam, że to zadanie w Klubie u Wandy mam „nieodrobione”.

Ale oto mnie „oświeciło”, że moja mapa marzeń sprzed dwóch lat się sprawdziła. I to była wizja najbliższego wtedy roku. Mapa z obecnego roku już się częściowo sprawdziła, choć to dopiero upłynął 1 miesiąc od czasu jej utworzenia.

Jeśli więc mapa marzeń mówi o moich celach, które chcę zmaterializować, i przemawia do mnie taka obrazkowa wizja, to dobrym pomysłem jest „podłączenie” do programu rozwoju – tworzenia wizji w postaci Tablicy Wizji, a nie jakiejś mapy marzeń. Lub – jeszcze gorsze – „zamiatanie pod dywan” tematu wizji, bo się nie ma wyobrażenia,
na co człowieka będzie za parę lat stać…

Czas na tworzenie Tablicy Wizji znajdziesz w zaprezentowanym poprzednio wpisie dla kolejnych miesięcy
w roku :-)

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Dziś zapraszam cię do swojego „biura”:-)

Witaj

Dziś trochę fotografii z mojego nietypowego”biura”, czyli pokoju pracy twórczej, gdzie powstają projekty :-)

Po prawej stronie etażerka z ulubionymi przedmiotami, stolik z fotelami dla gości, trochę obrazów
i fotografii. Fotografii córeczki i ślubne foto rodziców, by czuwało nad moim szczęściem :-)

fotele dla gości
obraz
etażerka

Po drugiej stronie stanowisko pracy z komputerem
i skanerem, ale nie mam
na razie dobrej fotografii.
I półki z mnóstwem książek
o rozwoju osobistym i do pracy poligraficznej:-)
książki

Wyobraź sobie,
że pijemy razem kawę :-)

Z fotografii znasz mnie,
a teraz przybliżyłam ci miejsce,
gdzie powstają twoje
publikacje i magazyn
Psychologia Sukcesu
dla ciebie:-)

Pozdrawiam serdecznie,
Grażyna

Jednak 6 filarów sukcesu, bo jeszcze RELAKS i przyjaciółki!

Pochwaliłam się bratu, jak moje życie zawodowe ostatnio „oszalało”, bo zrobiłam podsumowanie na nasz konkurs klubowy u Wandy o wyjazd na Florydę.

A on zatroszczył się o to, abym w tym wszystkim dbała o odpoczynek i relaks. Dbam. Choćby się „paliło
i waliło”, to po obiedzie przerwa na sen 2-3 godziny. Darek, mój zaprzyjaźniony autor, nawet dziś powiedział
na to, że po południu zaczynam w ten sposób nowy dzień i to tak jakbym przeżywała dwa oddzielne dni
w jednym dniu :-)

Na wszystko mam czas, jak wstaję o 6:00, a kładę się spać o 1:00 w nocy :-) Nigdzie i z niczym nie muszę się spieszyć.

I to mi uświadomiło, że moja lista filarów sukcesu jest niekompletna.

RELAKS to nie dodatek do dnia, to FILAR SUKCESU.

Na te talenty dla osób „zwyczajnych”, nie nadmiernie w danym momencie zaburzonych
swoimi traumatycznymi przeżyciami i przeciążeniami problemami, też się zdecydowałam jako pierwsze.

Ale jeszcze potrzeba ci przyjaciółek, z którymi możesz przedyskutować trapiące cię problemy i żale, żeby to w tobie kiedyś nie „pękło” w sposób niekontrolowany.
Oczywiście, gdybyś miała na to środki, najlepszy byłby mentor rozwoju osobistego.

Więc ostatecznie lista wygląda tak:

Po kolei, jakie zadania stoją przed tobą:

1. Uporządkować emocje żalu i nienawiści
2. Wyznaczyć cele i wspierać się aforyzmami przypominającymi obrane zasady życiowe, że tak to określę
3. Rozpoznać talenty
4. Pracować pod okiem wybranego trenera nad obszarami, które są dla ciebie szczególnie ważne
5. Dbać o relaks każdego dnia, radość i rozrywki
6. Zadbać o przyjaciółki „od serca”, z którymi będziesz mogła przedyskutować swoje problemy i „żale”

Ja pracuję nad marketingiem i rozwojem osobistym pod okiem Wandy od dnia zapisania się do Klubu Przedsiębiorcy od 18 IX 2007 roku.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.

Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin