Czy do pisania trzeba mieć jakiś szczególny talent?
Jeśli marzysz o napisaniu książki, to mam dla ciebie dobrą wiadomość.
Słyszałaś może zapewnienia, że nie trzeba mieć jakiegoś szczególnego talentu do pisania, ale może w to nie wierzyłaś?
Otóż zwróciła się do mnie z wielką nieśmiałością z pytaniem pani Magda:
Zainteresowała mnie pani Promocja Zrealizuj Marzenie.
Czy jestem w stanie napisać książkę, skoro jestem dyslektyczką?
Wiadomo. Przestawiane litery, pisownia niepoprawna, nawet jeśli się zna zasady języka polskiego.
Ale. Nieważne, jak piszesz. Od tego jest sprawny i uważny redaktor i korektor, czyli taką osobą okazałam się ja.
Ważne jest to, co masz do przekazania innym.
I oto, pani Magda, zachęcona przeze mnie do spisania wspomnień, w ciągu kilku tygodni opisała swoje przezycia związane z poszukiwaniem pracy w Polsce oraz swoje doświadczenia na emigracji w Holandii.
Pracując nad tekstem, nie mogłam się doczekać: co dalej, co dalej…
I tak, jednym tchem czyta się tę książkę :-)
Emigrantka.nl, czyli Silni ludzie są w stanie wytrzymać wszystko i osiągają swoje cele
Słowo od Wydawcy
Pani Magda Skórnicka wyjechała na emigrację do Holandii 14.09.2007 roku.
/…/Zaoferowali nam pracę w magazynie, zaoferowali mieszkanie
w hotelu, dojazd, a my mieliśmy tylko pracować. Wypłaty raz
w tygodniu. No, po prostu, cud miód i orzeszki, nic, tylko pakować się i jechać.
Pogadałam z moim mężczyzną. Co prawda, ja nie miałam nic
do stracenia, bo byłam tylko zwykłym akwizytorem, w dodatku bez prawdziwej umowy, a raczej, z fikcyjną umową zlecenie, ale on miał stałą pracę od 7 lat. Fakt, nie przelewało nam się, ale zawsze jakoś się żyło. On bał się to zostawić, ja z kolei bałam się, że jak coś nie wypali, a on zostawi tę pracę, a tu nie ma odwrotu, to ewidentnie będzie to moja wina. Więc myślałam o tym intensywnie za nas obydwoje i czułam się za dwoje obciążona. Ale po paru godzinach rozmowy zapadła nasza decyzja ostateczna, ważąca nasze losy, że jednak jedziemy i stawiamy wszystko na jedną kartę. /…/
W swojej książce opisuje realia, z jakimi stykają się Polacy, poszukując pracy za granicą. Wyjeżdżają
w nieznane, ryzykując często oszczędności i pracę. A to jest nierozważne, bo można się w końcu znaleźć
w sytuacji, że rodzina jeszcze będzie musiała przysłać pieniądze na bilet powrotny do Polski po Wielkiej Porażce…
Warto poznać tę książkę, by wiedzieć, z czym się można liczyć na emigracji. Liczyć się z wieloma problemami
i liczyć przede wszystkim na siebie…
/…/ W pracy coraz częściej słyszałam oskarżenia, które mnie bolały, że to
ja donoszę do biura te informacje o ich życiu, bo mieszkam naprzeciwko. Bolały
mnie bardzo, bo nigdy tego nie robiłam.
Powoli miałam tego dość, tego wkręcania mnie na siłę w swoje kłopoty.
Do tego jednego dnia zwolnili z pracy jedną z dziewczyn i ta po powrocie
do domu bardzo głośno mówiła, co o tym myśli, i także zwalała tę winę
na mnie. Usłyszałam to i to mnie tak mocno poruszyło.
Poszukując domku, pomyślałam, że trzeba być naprawdę silnym człowiekiem,
aby wytrzymać to wszystko, co mnie spotkało. Broń Boże, nie schlebiam
sobie. Po prostu, ludzie czasem tak potrafią dać w kość, że nawet nigdy
bym nie przypuszczała, że tak będzie. ale uważam, może jestem w błędzie,
że z czasem stawałam się coraz bardziej silna i odporna na pewne zachowania
ludzi za granicą i jeśli się takim odpornym nie staniesz, po prostu zginiesz tu,
jak mydło w pralni.
I z perspektywy czasu nauczyłam się bardzo wiele, ale najważniejsze jest
dla mnie, aby dobrze było dla mnie i mojej rodziny, bo, niestety, nie można pomagać
ludziom na siłę, bo potem i tak się tego żałuje.
Wydaje mi się, że pobyt za granicą skłania do zastanowienia się nad sensem
życia i nad swoim bytem i celem.
Dopóki masz cel, będziesz tu trwać. Jeśli cel się spełni i braknie ci kolejnego
celu, wyjedziesz, bo nie będziesz mieć sensu życia i egzystowania za granicą.
Ja każdego dnia wyznaczam sobie cel i myślę o nim dotąd, dopóki się nie spełni.
Szkoda tylko, że to wszystko jest tak ulotne i że np. zwolnienie z pracy,
a potem późniejsze niepowodzenie w znalezieniu nowej pracy niszczą nasze cele
i marzenia. Szkoda także, że tak jak w przypadku tych sąsiadek, przyjeżdża
do Holandii szczęśliwe małżeństwo, a pieniądze i pewność lepszego jutra niszczy
ich związek, nawet trwający kilkanaście lat. /…/
Książka napisana jest językiem barwnym i żywym. Można się momentami pośmiać, ale przeważnie podziwia się hart ducha autorki, a także jej „kręgosłup moralny” ukształtowany w domu rodzinnym i zasady uczciwości, jakimi się kieruje.
Świetny podział na rozdziały i intrygujące ich tytuły.
Grażyna Dobromilska – Wydawca
Konkurs, w którym można wygrać egzemplarz Emigrantki.nl :-)
Jeśli podzielisz się w komentarzu blogu swoim największym problemem, jaki masz w kontaktach z ludźmi, masz szansę wygrać książkę Emigrantka.nl.
Nagrodę wylosuję 27 kwietnia 2011 roku i poproszę cię w mailu
o adres stacjonarny do wysyłki.
Książkę można nabyć w mojej księgarni internetowej.
Zachęcam do podzielenia się problemem.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna
PS. Pierwsi czytelnicy mówią też, że śliczna i zachęcająca jest
okładka. Oto jej tył.





Talent? Nie. Upór i wytrwałość – a i owszem. Dobry redaktor też jest na wagę złota :)
Moim problem często są kontakty z kobietami. Pomimo, że wiele ich znam, to trudno mi nieraz poznać te, które mi się podobają, bo boję się do nich podejść
Moim największy problemem jest poznawanie tych kobiet, które mi się najbardziej podobają. Pomimo, ze często poznaje nowe kobiety, żartuje z nimi, to nieraz nie potrafię podejść do tych, które mi się bardzo podobają.
Moim największym problemem w kontaktach z innymi ludźmi jest nie umiejętność bycia asertywną i powiedzenia słowa NIE, gdy się z czymś nie zgadzam, albo coś mi nie pasuje. Nie potrafię zawalczyć o swoją przestrzeń i prawo do własnego zdania i postępowania. Wrodzona uprzejmość i delikatność sprawia, że inni wchodzą mi na głowę.
Moim dużym problemem jest zapoznać się z sąsiadami, bo obawiam się utracić prywatność domową, ale jednocześnie chciałabym ich poznać, bo doskwiera mi samotność. W innych sytuacjach nie mam problemu z poznawaniem ludzi.
Wylosowałam książkę.
Szczęśliwym zwycięzcą jest Luiza :-)
Na temat problemów wypowiem się w kolejnych wpisach w blogu.
Aleksowi i Robertowi odpowiedziałam w blogu http://blog.psychologiasukcesu.com/2011/04/jak-podejsc-do-kobiety-ktora-mi-sie-podoba.html